fotografia

Wszystko ma swoją miarę

2019-04-05

Pamięta Pani swoją pierwszą wizytę w teatrze?

Oczywiście!

Proszę o tym opowiedzieć.

Miałam wtedy kilka lat. Były lata 60-te. Mój ojciec pracował w zakładzie w Nowej Hucie. Na Mikołaja wynajmowali Teatr Ludowy dla dzieci pracowników. Co roku dostawaliśmy tam paczki. Każde dziecko miało czapę z bibuły i odświętny strój. Była zabawa, prezenty i na koniec jakaś bajka. Pierwszym przedstawieniem jakie zapamiętałam, była „Królewna Śnieżka”. Pamiętam moment, kiedy podniosła się kurtyna, to była istna magia! przeniosłam się do innego świata. Czekałam później na to wydarzenie przez cały rok. To było oderwanie od szarej PRL-owskiej rzeczywistości. Możliwe, że to w człowieku później zostaje, nawet jeśli nie do końca to sobie uświadamia. Pamiętam, że lata później – kiedy już pracowałam jako krawcowa w punkcie – powiedziałam koleżance, że jeśli będę kiedyś zmieniać pracę, to tylko na teatr. Skąd mi się to wtedy wzięło? Może właśnie z tego dziecięcego zachwytu, ale czekała mnie jeszcze długa droga zanim do tego teatru doszłam.

Jak ona wyglądała?

Skończyłam szkołę zawodową i technikum odzieżowe w Krakowie. Wtedy było mało osób, które potrafiły kroić, a ja to lubiłam więc się z czasem zaczęłam w tym specjalizować. Ale na samym początku szyłam m.in. koszule, spodnie i płaszcze. Później jedna z koleżanek otworzyła firmę i poprosiła, żebym do niej dołączyła. Po kilku latach trafiła do teatru. Szybko awansowała na stanowisko kierownicze. Kiedy jeden z pracowników odszedł poprosiła żebym przyszła na zastępstwo do szycia. Rok później wyjechała do Szwecji, a ja przyszłam na jej miejsce i tak już zostało. Od tamtej pory minęło 13 lat.

Czyli wymarzyła Pani sobie tą pracę?

Można tak powiedzieć.

Jak wyglądały początki pracy w teatrze?

Na początku było dużo stylowych strojów z epoki, szyłam m.in. marynarki, spodnie i kolety. Teraz jest taki trend, że nawet klasyczne sztuki się uwspółcześnia. Czasem scenograf kupuje gotowe stroje, które się później tylko dopasowuje pod konkretnego aktora. Ale nawet wtedy dokłada jakieś stylowe elementy, żeby zostawić na kostiumie swój ślad. Rzadko się zdarza, żeby coś było kupione i nie było żadnych przeróbek. Niektóre stroje są naprawdę super, wymyślone! Ale szczerze mówiąc, tęsknię za stylowymi kostiumami. Za ich wytwornością i klasą. Szyjąc je, człowiek ma poczucie, że uczestniczy w jakimś niezwykłym misterium. Oczywiście wymagają od nas o wiele więcej pracy niż tradycyjne stroje, ale później z dumą się patrzy na efekty. Bywają naprawdę piękne!

W teatrze trzeba umieć uszyć wszystko! I stroje z epoki i bajkowe stwory. W fabryce czasem ktoś przez wiele lat szyje tylko rękawy, kołnierzyki i kieszonki, i robi to perfekcyjnie. U nas perfekcyjnie trzeba szyć wszystko, bo scenograf i światło wszystko wyłapią.

Jakie kostiumy najczęściej Pani szyje?

Jestem na dziale męskim więc najczęściej szyjemy surduty, fraki, garnitury i koszule. Ale przy każdej sztuce zdarzy się jakiś kostium, którego do tej pory nie było. Czasem się trzeba nieźle nakombinować zanim się w ogóle siądzie do krojenia i szycia. Koniec końców najlepiej wychodzą kostiumy, do których na początku w ogóle nie wiadomo jak podejść. Pamiętam, ile miałyśmy w pracowni radości z chochoła z „Wesela”. Do innej sztuki szyłam np. płaszcz z rękawiczek, to też było ciekawe.  

Od kogo się Pani uczyła rzemiosła?

Miałam dużo szczęścia, bo jeszcze w szkole zawodowej trafiłam na praktyki do Spółdzielni Pracy, która mieściła się przy Rynku Głównym 12. Mogłam tam podpatrywać prawdziwych mistrzów krawiectwa. Później, podglądałam jak inni coś uszyli. Świetne jest to, że takie stroje z epoki są tutaj na miejscu w magazynie kostiumów i można zobaczyć, jak coś było uszyte. No i są książki. Mimo tych 13 lat pracy w teatrze ciągle podglądam jak inni coś skroili.

Często przerabiacie stroje z magazynu kostiumów?

Rzadko się wykorzystuje do następnych sztuk te same rzeczy. Chociaż zdarza się też oczywiście, że przerabiamy kostiumy z magazynu. Po nich widać nie tylko to, jak się zmieniają sztuki, fasony i materiały, ale również sylwetki aktorów. Dawniej panowie byli niżsi i drobniejsi. Teraz są wyżsi i mocniej zbudowani więc kostium sprzed kilkudziesięciu lat już raczej na nich nie wejdzie.

Jak wygląda proces powstawania kostiumów krok po kroku?

Najpierw jest spotkanie ze scenografem, który nam pokazuje projekty i mówi jaka będzie tkanina i fason. Jedni scenografowie przynoszą rysunki, inni zdjęcia. Wszystko dokładnie omawiamy. Im bardziej skomplikowany jest strój, tym to omówienie musi być bardziej szczegółowe. Na tej podstawie robi się formę.

Później bierzemy miarę od aktorów. Staramy się tak szyć każdy kostium, żeby była jeszcze możliwość jego powiększenia albo zmniejszenia.

To znaczy, że kilku aktorów może grać w tym samym kostiumie?

Kostium powinien być uszyty i dopasowany pod konkretnego aktora.

Dwóch panów może nosić ten sam rozmiar koszuli czy spodni, ale każdy ma inną budowę ciała więc jego garderoba również powinna być uszyta inaczej. Czasem ktoś ma pas wyżej albo niżej. Jak ktoś ćwiczy, to ma więcej w ramionach a inny aktor ma brzuszek więc też go trzeba inaczej uszyć. Nawet jeśli czegoś nie widać gołym okiem, to na przymiarkach wszystko wyjdzie.

Najpierw musimy ustalić, jak scenograf widzi kostium w zarysie. Dopiero później ustala się detale. Bywa, że do ostatniej chwili trwają jakieś zmiany. Tak naprawdę najwięcej wychodzi podczas prób kostiumowych.

Zdarza się, że doszywamy jakąś kieszeń w ostatniej chwili, bo jest potrzebna na rekwizyt np. aktor musi gdzieś schować jabłko czy chusteczkę. Może się też okazać, że będzie potrzebne miejsce na pasek. Dlatego do samego końca nie zamykamy kostiumu albo – jak mówimy w naszym krawieckim języku – nie zamykamy sztuki.  

Co to znaczy?

Nie podszywamy całego dołu garderoby. Zawsze zostawiamy jakieś rozcięcie. Jeśli są poprawki, to przez to rozcięcie przewraca się kostium na lewą stronę i przeszywa na maszynie miejsca w których jest potrzebna zmiana.

Ile macie czasu na uszycie kostiumów do przedstawienia?

Wszystko zależy od tego, jak duża jest obsada i ile razy w trakcie przedstawienia aktorzy zmieniają kostiumy np. do „Maskarady” było w sumie 30 kostiumów dla samych panów.

Rzadko się zdarza, że w trakcie przedstawienia nie ma przebiórek. Zwykle są po dwie, trzy zmiany kostiumów. Jeśli tych kostiumów jest dużo, to potrzebujemy około dwóch miesięcy, żeby je uszyć. W innych przypadkach wystarczy miesiąc.  

Kto jest bardziej wymagający, scenografowie czy scenografki?

Nie ma co do tego zasady. Są scenografowie, którzy od razu przychodzą z gotowymi pomysłami i od początku do końca wiedzą czego chcą. Są też tacy, którzy tworzą stroje w trakcie przygotowań. Wtedy cykl pracy się wydłuża. Niektórzy bywają bardzo drobiazgowi, ale w przypadku scenografa to jest akurat bardzo dobra cecha, bo później jest mniej poprawek.

Najwięcej wątpliwości mają młodzi scenografowie. Są też tacy, którzy do końca coś zmieniają, bo taki mają styl pracy, ale zdarza się też tak, że w przymierzalni kostium wygląda dobrze, a na scenie już nie i trzeba go uszyć od nowa.

Poda Pani przykład?

Była taka sytuacja w „Kwiecie paproci” z ubrankiem dla małego Stasia – kukiełki. Na początku – zgodnie z projektem – uszyłyśmy garniturek z szarej tkaniny, ale na scenie okazało się, że materiał jest za ciemny i na scenie nie widać wyraźnie postaci. Uszyłyśmy biały kostium. Wyglądał świetnie!

Czasem w ostatniej chwili okazuje się, że przydałaby się pasek, peleryna, rękawiczki albo czapka. Do samego końca się tworzy.

Kiedy aktorzy dostają kostiumy?

Najpóźniej kilka dni przed próbą generalną. Muszą mieć czas na to, żeby je ograć, bo kostium też gra. Szczególnie to dotyczy stylowych kostiumów i bajek.

Rzadko się zdarza, że kostium, nie wpływa na rolę. Weźmy np. spektakl „Imię róży”. Szyłyśmy do niego dużo habitów i strojów dla biskupów. Aktorzy musieli w nich trochę pochodzić. Sprawdzić czy habit nie jest za długi albo za krótki. Czy infuła się będzie trzymać na głowie podczas ruchu. Jak siadać i wstawać, żeby to wyglądało naturalnie.

Takie drobiazgi wpływają na odbiór postaci. Uważny widz je wychwyci.  

Jak w trakcie tych 13 lat, podczas których Pani pracuje w teatrze zmieniało się rzemiosło?

Tak jak wcześniej wspomniałam, kilkanaście lat temu było dużo strojów z epoki, teraz jest więcej współczesnych kostiumów. Przedtem częściej używało się sztywnego płótna. Nie było klejarek ani odpowiednich taśm. Wszystko trzeba było robić ręcznie. Teraz pasmanteria i nowe technologie przychodzą nam z pomocą. Można kupić dużo gotowych elementów. Poza tym, pracujemy też na lepszym sprzęcie. Kilkanaście lat temu, maszyny w naszej pracowni, niewiele się różniły od tych domowych. Teraz można na nich uszyć wszystko.  

Prowadzi Pani warsztaty z szycia koszul i fraków. Kto na nie przychodzi?

Najczęściej są to młodzi ludzie. Część z nich już ma za sobą jakieś doświadczenia z szyciem. Ale są też tacy, którzy nie potrafią szyć, przychodzą z ciekawości. Coraz więcej osób chce mieć coś oryginalnego. Ubrania z galerii handlowych już tak nie cieszą, bo dają wszystkim to samo, a przecież każdy człowiek jest inny. Niektórzy chcą to podkreślić strojem i cieszą się, kiedy coś mogą uszyć sami.  

Nie wiem czy to w przyszłości wykorzystają, ale może coś przeszyją, przerobią i będą mieli coś oryginalnego. To nie jest tak, że jak ktoś przyjdzie na warsztaty, to w kilka godzin się nauczy szyć, ale może się zarazić pasją albo przynajmniej ciekawością. Jak ktoś pyta, jak się zabrać do szycia w momencie gdy nic nie umie, to podpowiadam żeby zobaczył, jak są uszyte rzeczy, które ma w szafie. Rozpruł starą koszulę, spodnie czy marynarkę i zobaczył, jak zostały wykrojone i zszyte.

Tak się nauczył szyć mój syn. Chciał mieć swoją czapkę bejsbolówkę. Zaczął od metki. Uszył czapkę, a potem koszulę. Był wtedy nastolatkiem.

Zdarza się pani chodzić do teatru jako widz?

Oczywiście! Przedtem chodziłam prawie na wszystkie przedstawienia. Teraz rzadziej, ale nie wyobrażam sobie życia bez teatru. Również jako widz.

Na czym pani ostatnio była?

Ostatnio widziałam „Imię róży” i bajkę „Kwiat paproci” według Stanisława Wyspiańskiego. Przepiękna jest ta bajka! Scenograf się bardzo postarał.

Widziałam i potwierdzam, że scenograf się postarał, ale postarały się też krawcowe. Stroje są naprawdę piękne!

Starałyśmy się jak najwierniej oddać wizję scenografa. Bo chociaż my fizycznie te stroje wykonujemy, to pierwszy jest projekt scenografa.

Nie jest Wam przykro, że inni nie wiedzą o tym kto uszył stroje?

Teatr to jest praca zespołowa. Scenograf musi włożyć bardzo dużo pracy w projekty. Tadeusz Sobucki, czyli nasz tapicer, szyje mnóstwo elementów scenografii. My szyjemy kostiumy. Tapicer, modelarz i malarz, mają swoje prace. Tak samo montażyści, rekwizytorzy, oświetleniowcy i dźwiękowcy. Bez rzemiosła nie byłoby teatru. Na wspólny efekt pracuje wielu ludzi. Po jednej i po drugiej stronie sceny. Ale to poczucie wspólnoty też się zaczyna zmieniać. Wiele teatrów nie ma już swoich pracowni, tylko zlecają projekty zewnętrznym firmom. Moim zdaniem to już nie jest to samo. U nas, scenograf osobiście rozmawia z tapicerem, krawcowymi i resztą zespołu, który pracuje nad jego projektem. Ma kontakt z żywymi ludźmi, którzy są pod ręką.

Jest się Pani w stanie oderwać od kostiumów podczas oglądania przedstawienia?

Nie jestem w stanie. Zawsze patrzę na kostium. Na to jak aktor w nim wygląda, jaki ma ruch, czy nic go nie ciągnie. Nie jest za krótkie albo za długie. Dlatego zdarza się, że idę na przedstawienie dwa razy. Za pierwszym oglądam kostiumy, a za drugim sztukę.

Za co Pani lubi teatr?

Za to, że jest teatrem. Każda sztuka dzieje się tu i teraz, i każda ma jakieś przesłanie. Przewodnią myśl, która w człowieku zostaje i pomaga mu lepiej zrozumieć innych ludzi i samego siebie. Oglądam nie tylko sztuki na żywo, ale również teatr TV. To oczywiście nie jest to samo, bo nie ma magii miejsca i obecności innych ludzi na widowni, ale jeśli sztuka jest ciekawa, to nic mnie nie jest w stanie oderwać ode ekranu. Z kinem jest inaczej.

Lubi je Pani?

No właśnie nie za bardzo. Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia się dzieje od nowa.

 

Tajemnice scenografii do spektaklu „Hamlet”

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską, autorką scenografii i kostiumów do spektaklu „Hamlet” w reż. Bartosza Szydłowskiego, na podstawie „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera spektaklu odbędzie się 9 listopada w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.

Czytaj więcej

Maski Hamleta i Ofelii

9 listopada w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, odbędzie się premiera "Hamleta" (reż. Bartosz Szydlowski), a już dzisiaj - na 23. Międzynarodowych Targach Książki - można było zobaczyć maski Ofelii i Hamleta. Ich autorem jest Łukasz Pipczyński, rzeźbiarza i modelator Teatru Słowackiego. Autor, słynnego już smoka ze spektaklu "Smok" w reż. Jakuba Roszkowskiego.

Czytaj więcej

„Uszyłem 5940 kostiumów teatralnych”

Leszek Wyżga, przez 50 lat pracował jako krawiec, z czego blisko 40 lat w teatrze. Spod jego rąk wyszło blisko 6 tys. kostiumów. Obecne krawcowe i garderobiane, mówią o nim "legenda", "wielki mistrz", "wspaniały artysta".

Czytaj więcej

Nowa edycja warsztatów z rzemieślnikami teatralnymi

Zapraszamy na kolejną edycję warsztatów „Jak działa teatr?”. W programie m.in. oglądanie spektaklu „Smok” i „Imię róży” od kulis, „anatomia spódnicy”, spotkanie z tapicerem i garderobianymi, „odlotowe szmaty” i „replika twarzy” w pracowni modelatorskiej oraz warsztaty dla profesjonalistów z Mirkiem Kaczmarkiem i Marcinem Chlandą.

Czytaj więcej

Zobacz „Imię róży” zza kulis

7 lipca, odbył się spektakl „Imię róży”. Było to ostatnie przedstawienie minionego sezonu w Teatrze im. J. Słowackiego. Zobaczcie co się działo za kulisami, w czasie, gdy Wiliam z Baskerville i nowicjusz Adso, prowadzili na scenie śledztwo, a nad opactwem zawisła groźba przybycia inkwizycji.

Czytaj więcej

Ostatnie warsztaty w tym sezonie!

Garderobiane i charakteryzatorki, tapicer i modelatorzy, krawcowe z damskiej i męskiej pracowni, inspicjent i malarz, choreograf i kompozytor, to tylko część osób, które prowadziły warsztaty z cyklu „Jak działa teatr?”. W najbliższy czwartek odbędzie się ostatnie spotkanie. Kolejna warsztaty we wrześniu!

Czytaj więcej

Dorastałem w teatrze

"Jako mały chłopiec, bywałem często u mojej babci, która przez ponad 20 lat była garderobianą. Pewnie, gdyby nie babcia, nie zainteresowałbym się teatrem i obecnie bym w nim nie pracował. Dzięki niej mogłem nie tylko z bliska obserwować, jak wygląda „teatralna kuchnia”, ale również doświadczać magii teatru i poznać osoby, które tą magię tworzą. Wtedy, po raz pierwszy poczułem, jak pachnie scena..."- opowiada Bartosz Jelonek, producent z Teatru Słowackiego.

Czytaj więcej

Scenografia w 3 minuty

O tym kto jest autorem scenografii i kostiumów, dowiadujemy się przy okazji premiery sztuki, a jak wygląda w praktyce proces jej powstawania? Prezentujemy 3-minutowy filmik z montażu scenografii do spektaklu „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Radosława Rychcika.

Czytaj więcej

Garderobiana patrzy zza kulis

- W naszej pracy liczy się precyzja, prędkość, umiejętność współpracy, a przede wszystkim zaufanie i dyskrecja. Garderoba powinna być jak konfesjonał – mówi Ewa Jędrzejewska – Balicka, - która od 25 lat jest garderobianą w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Poznaj tajemnice kurtyny Wyspiańskiego. Rozmowa z Tadeuszem Bystrzakiem

Małgorzata Wach: „Moja kurtyna jeszcze zawiśnie w tym teatrze”, powiedział młody Wyspiański. Jego słowa spełniły się po 126 latach. Co Pan czuł, kiedy kurtyna w końcu opadła? Tadeusz Bystrzak: Ulgę, że się udało. Mogło się nie udać? Mogło!

Czytaj więcej

Czym się zajmuje rzeźbiarz w teatrze?

„Przez jakiś czas myślałem o tym, żeby studiować scenografię, ale ostatecznie wybrałem rzeźbę, bo chciałem coś tworzyć własnymi rękami, a nie tylko projektować to, coś co później wykonają inni. Poza tym, od zawsze fascynował mnie rysunek i rzeźbiarstwo. Człowiek ma przed sobą blok materiału, który nie ma żadnej formy, ani treści i pracą własnych rąk nadaje mu kształt i znaczenie. Nieustanne mnie to zachwyca” – mówi Łukasz Pipczyński, rzeźbiarz, malarz, modelator w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Na Wawelu wkrótce „wyląduje” smok

W pracowni scenotechnicznej Teatru im. Juliusz Słowackiego na ul. Półłanki powstaje smok, jakiego w Krakowie jeszcze nie było. Stwór będzie miał ponad 6 metrów długości, 3 metry wysokości i 8 czerwca „wyląduje” na Wawelu.

Czytaj więcej

Każda suknia ma swoją historię

Jakie suknie nosiła teatralna caryca Katarzyna? Ile materiału i czasu potrzeba, żeby uszyć stylową suknię? Jak się w ogóle zabrać do szycia wytwornej sukni, a jak do oryginalnej letniej sukienki? Odpowiedź na te i wiele innych pytań, poznały uczestniczki warsztatów pt. „Architektura sukni”.

Czytaj więcej

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

14 kwietnia na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Kostium będzie nas pamiętał

W teatrze trzeba umieć szyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Trzeba też mieć otwartą głowę na pomysły scenografa, a te bywają naprawdę zaskakujące! - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej.

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej