fotografia

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

2019-04-14

Dzisiaj na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

„Tańczy słowa: Mrożka i Becketta, Czechowa i Kereta, które na parkiecie odważnie miksuje z filmem, polityką, muzyką współczesną, teatrem i sztukami wizualnymi”. – napisał o Dominice Knapik portal Culture.pl – „To dziś jedna z najbardziej oryginalnych i intrygujących tancerek i choreografek młodego pokolenia”

„Za udowodnienie, że ruch może wprawiać teatr z siłą, jakiej nieraz brakuje słowu” została nominowana do prestiżowych Paszportów Polityki w 2015 r., ale – jak sama mówi – to właśnie słowa stanowią dla niej często impuls do opowiadania historii ciałem. Przekonali się o tym uczestnicy warsztatów „Świadomość ciała”, które odbyły się w ramach cyklu „Jak działa teatr?”.

Kim byli uczestnicy warsztatów?

Spodziewałam się, że to będą głównie amatorzy i osoby zainteresowane teatrem, ale niekoniecznie praktykujące taniec, tymczasem przyszło wiele osób, które się dobrze ruszają. Głównie tancerze amatorzy i młodzież, która uczestniczyła już w innych warsztatach. Było też dwóch doświadczonych performerów. Wszyscy wiedzieli po co przyszli. Byli odpowiednio ubrani i przygotowani więc mogłam poszybować ze swoimi pomysłami. W sumie robiliśmy podobne zadania do tych, jaki daje aktorom w teatrze dramatycznym.

Na czym one polegały?

Zaczęliśmy od ćwiczenia, które nazywam „dramatycznym umieraniem”. Polega ono na tym, że uczestnicy łączą się w pary i jest „zabawa” w umieranie. Najpierw umiera jeden z uczestników. Jego ciało się rozluźnia i zaczyna upadać. Druga osoba musi się tym „umierającym” opiekować. Później zamieniają się rolami. Chronią się wzajemnie przed upadkiem, co jest dosyć trudne. Potem poprosiłam, żeby włączyli element slow motion i zwolnili to upadanie nakładając na nie filtr dramatyzmu, podobny do tego, jaki stosują aktorzy Royal Shakespeare Company. Żeby ten gest był ogromny, przerysowany, wręcz kiczowaty. Można powiedzieć, że uczestnicy umierali na wiele sposobów. Co się im nawet podobało.

W trakcie zajęć pojawiło się też zadanie z pisania. Co było dla niektórych uczestników dość zaskakujące.

Poprosiłam, żeby zapisali swoje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa. Potem wymienili się kartkami i przeczytali te wspomnienia na głos. Z historii, które się na nich znalazły, mieli wyprowadzić ruch. Podłożyłam do tego ćwiczenia odpowiednią muzykę. Myślę, że udało nam się stworzyć taką intymną, wzruszającą atmosferę.

Może Pani o tych wspomnieniach opowiedzieć?  

Od dawna robię to ćwiczenie i widzę, że to jest zawsze bardzo sensualne. Ktoś coś jadł, coś pachniało. Świeciło słońce albo padał deszcz. Najczęściej się pojawiają członkowie rodziny. Mama, tata, dziadek, babcia. Pierwsze wycieczki nad morze albo w góry. Zabawy, spacery. Czasem to są tylko chwile, a nie jakieś rozbudowane anegdoty. Kiedy ktoś mówi o dziadku, albo o babci, to nie wiadomo, czy te osoby jeszcze żyją. Później ktoś, tańczy o nich historię. To daje potencjał do wejścia w intymną sferę i wywołuje zwykle bardzo autentyczny ruch. Wyjaśniłam w jaki sposób te narzędzia są wykorzystywane w teatrze.

Zrobiła to Pani na przykładzie spektakli nad którymi Pani pracowała.  

Pokazałam m.in. fragment „Gyubala Wahazara” w reżyserii Pawła Świątka, który był wystawiany w Starym Teatrze. Solo w tym spektaklu miała Paulina Puślednik. Pracowałyśmy metodą poklatkowości. Poprosiłam ją, żeby przyniosła zdjęcia kobiet w różnych stanach emocjonalnych i nauczyła się tych pozycji. Na nich zbudowałam jej solo. Kolejny fragment, był ze spektaklu „Baba dziwo” Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, który wyreżyserowałam w Teatrze Dramatycznym im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu.

Rzecz dzieje się w Prawii, czyli nigdzie, ale można domniemywać, że w Polsce. W późnych latach trzydziestych, w których powstała sztuka. Jeden z wątków dotyczy rodzącego się faszyzmu. Dramat przeplata się z farsą. Strach miesza się ze śmiechem.

Na początku swojej pracy z aktorami, proszę, żeby wymyślili sobie jakiś gest albo kilka gestów dla postaci, które grają. Akurat w Wałbrzychu próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest strach? W jaki sposób ludzie się boją. Jak to czują w ciele? Była sekwencja aktorów, którzy uciekają, wykonując różne gesty i miny. Wszystko było dosyć mocno sformalizowane. Śmiech był próbą oswojenia tego strachu.

Na zakończenie warsztatów pokazałam jeszcze duet w pocałunku, w którym posługuje się techniką montażu: ruch w przód, ruch w tył. Slow motion albo przyśpieszony. Warsztaty trwały tylko trzy godziny, czyli dosyć krótko jak na styl w jakim pracuję, ale myślę, że udało nam się wypracować jakąś ciekawą formę dla pokazania emocji poprzez ruch.  

W jaki sposób uczestnicy warsztatów odebrali te zadania?

Pina Bausch mawiała, że nie jest ważne to, jak się ludzie poruszają, tylko co ich porusza. Pracując w teatrze staram się dotknąć tego, co ludzi porusza. Tak było i tym razem. Sama zwykle mało pokazuje i tańczę pracując nad spektaklem, bo zauważyłam, że to czasem przynosi odwrotny efekt. Zdarza się, że coś zatańczę, a aktor później mówi „no dobrze, ale ja nie umiem tego zatańczyć tak jak ty”, więc wolę pracować w taki sposób, żeby ruch płynął ze środka, a nie z mojego występu. Na tym m.in. polegało zadanie ze wspomnieniami z dzieciństwa.

Jakie było Pani wspomnienie?

Z góry założyłam, że jako prowadząca zajęcia nie będę brała udziału w tym zadaniu.

A gdyby Pani miała to zrobić?

Muszę pomyśleć… No dobrze. Mam cztery lata. Jest niedziela, rodzinny obiad. Przy stole siedzi moja mama, babcia i dziadek. W telewizji jest koncert życzeń. Słychać jakiś utwór muzyki klasycznej. Stoję przy oknie i wkręcam się w firankę w rytm tej muzyki. Potem się odkręcam i tak kilka razy. Wyobrażam sobie, że w tej firance jest książę, z którym tańczę. To była piękna chwila, bo wszyscy byli w domu. Byłam szczęśliwa i bezpieczna.

Jakby Pani zatańczyła to wspomnienie?

Tańca nie można opisać słowami. Zwłaszcza obrazu, z którym wiąże się tak wiele emocji. Spróbujmy inaczej. Proszę sobie wyobrazić, że dostała Pani kartkę z moim wspomnieniem i ma Pani opowiedzieć je własnym ciałem. Ok?

Spróbuję!

 

Dominika Knapik - Aktorka, tancerka, choreografka i reżyserka. Autorka choreografii do spektakli dramatycznych w Polsce i za granicą (Rosja, USA, Niemcy). Laureatka licznych nagród i stypendiów. Nominowana w 2015 r. do „Paszportu Polityki” w kategorii „Teatr”. Styl Dominiki Knapik charakteryzuje się poczuciem humoru oraz swobodnym korzystaniem z różnych dziedzin sztuki. Jego materią są codzienne gesty poddane silnej formalizacji.

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Wszystko ma swoją miarę

- Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia dzieje się od nowa. - mówi Stanisława Baran, kierowniczka męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Kostium będzie nas pamiętał

W teatrze trzeba umieć szyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Trzeba też mieć otwartą głowę na pomysły scenografa, a te bywają naprawdę zaskakujące! - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej.

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej