fotografia

Garderobiana patrzy zza kulis

2019-06-10

- W naszej pracy liczy się precyzja, prędkość, umiejętność współpracy, a przede wszystkim zaufanie i dyskrecja. Garderoba powinna być jak konfesjonał – mówi Ewa Jędrzejewska – Balicka, - która od 25 lat jest garderobianą w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

 

W Teatrze Narodowym w Warszawie, trzy lata temu odbyła się premiera spektaklu pt. „Garderobiany” w reżyserii Adama Sajnuka. Przedstawienie do dzisiaj cieszy się ogromną popularnością. To przede wszystkim zasługa Jana Englerta i Janusza Gajosa, którzy grają główne role. Pierwszy to Sir, starzejący się aktor, który przygotowuje się do wyjścia na scenę, na której po raz 227, ma zagrać "Króla Leara". To ma być jego ostatni spektakl w życiu. W tym ważnym momencie towarzyszy mu Norman, garderobiany, w którego wcielił się Janusz Gajos. Wydaje się, że nie jest w teatrze nikim ważnym. W końcu jego głównym zadaniem jest dbanie o kostiumy i pomaganie aktorom w ich przebraniu. W rzeczywistości jest powiernikiem ich tajemnic, świadkiem lęków i nadziei. Obserwuje z bliska, jak przemija ich uroda i sława. Z jednej strony jest oddanym sługą Sir, z drugiej jednym z najbliższych mu ludzi. Jak w rzeczywistości wyglądają relacje aktor-garderobiany/a?

Ewa Jędrzejewska – Balicka: Rola garderobianej w teatrze jest jasno określona. Dbamy o kostiumy, pomagamy aktorom w ich ubraniu i przebiórkach w trakcie spektaklu. Troszczymy się o to, żeby kostiumy były wyprane, wyprasowane i gotowe do „wyjścia” na scenę. Ale nasza praca, to przede wszystkim praca z aktorami, którzy w tych kostiumach grają.

Pracuję w teatrze od 25 lat więc dość dobrze znam część aktorów. Widziałam ich w wielu różnych momentach. Zarówno tych pięknych, jak i bardzo trudnych. Wiele osób sobie wyobraża, że to jest cudowny zawód, który daje dużo satysfakcji. Prawda jest taka, że tylko nieliczni aktorzy są na topie albo mają szczęście spotkania dobrego reżysera czy obsadzenia w głównej roli. Wielu z nich latami czeka na to, żeby znaleźć się na pierwszym planie…

Ale jeśli chce Pani zapytać o konkretne sytuacje i anegdoty z garderoby, to z góry powiem, że takie opowieści nie są możliwe. Garderoba jest dla mnie jak konfesjonał. To co się dzieje za jej drzwiami, nie powinno poza te drzwi wychodzić.

To proszę powiedzieć ogólnie o tym, jak się zachowują aktorzy na chwilę przed wyjściem na scenę?

Bardzo różnie. Niektórzy powtarzają na głos swoje role, kiedy ubierają kostium. Inni są milczący i skupieni. Jeszcze inni opowiadają o tym co im się ostatnio przydarzyło. Jeśli aktor chce przed wejściem na scenę porozmawiać, to rozmawiamy. Jeśli pomilczeć, to milczymy. Staramy się nie narzucać. Praca garderobianej wymaga nie tylko umiejętności manualnych, ale również wyczucia.

Jak ten zawód wygląda w praktyce?

Nasza praca w pierwszej kolejności zależy od scenografa, który projektuje kostiumy i decyduje o ilości przebiórek, i od krawcowych, które te kostiumy szyją.

Najtrudniejsze są zawsze stylowe stroje i bajki. Chociaż współczesne kostiumy też potrafią nas zaskoczyć.

Mnóstwo strojów i jest np. w „Kwiecie paproci” i „Lalce”. Każda aktorka ma po jednej garderobianej. Przebiórki są to z jednej, to z drugiej strony sceny więc jest dużo biegania i przenoszenia kostiumów. Z zewnątrz to się może wydawać proste, ale trzeba mieć znajomość topografii teatru. Wiedzieć jaka droga jest najkrótsza, z której strony sceny podejść. Jak stanąć, żeby publiczność nas nie zauważyła.

Spektakl łącznie z przerwą trwa prawie cztery godziny. Dla widza, częste zmiany są zawsze interesujące, dla nas to oznacza maraton.

Ale wrócę do pytania.

Bardzo proszę.

Na początek poznajemy kostiumy i robimy plan z dokładnym opisem przebiórek. Ustalamy miejsca w który się one odbędą. Jeśli mamy dużo czasu, to aktor przychodzi do garderoby, jeśli nie, aranżujemy garderobę przy scenie, żeby wszystko mogło się jak najszybciej odbyć.

Musimy być co najmniej godzinę przed spektaklem, a wychodzimy dopiero wtedy, gdy przejrzymy wszystkie kostiumy, sprawdzimy czy nic nie zostało uszkodzone i wrzucimy do prania te części garderoby, które tego wymagają. Zwłaszcza gdy następnego dnia, spektakl ma być ponownie grany. Rano wszystko prasujemy i przygotowujemy do ubrania. Kiedy w obsadzie jest kilkunastu aktorów to samo przejrzenie kostiumów zabiera sporo czasu.

Krótko mówiąc, sprawdzamy, pierzemy, prasujemy, naprawiamy albo – jeśli jest taka potrzeba – przekazujemy do pracowni krawieckiej.

Kiedy krawcowe przekazują Wam kostiumy?

Kiedyś była taka zasada, że stroje przychodziły na próbę generalną. Teraz często się pojawiają w tzw. ostatniej chwili, bo tych spektakli się naprawdę dużo produkuje. W naszym teatrze jest Duża Scena, Miniatura i scena w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, a pracownia krawiecka jest jedna.

Zdarza się, że kostiumy przyjdą wcześniej, ale staramy się ich nie dawać aktorom przed generalną. Chyba, że scenograf i reżyser zarządzą jeszcze próbę kostiumową. Wyjątkiem są buty, które aktorzy powinni trochę rozchodzić.

Dlaczego nie udostępniacie strojów wcześniej?

Kostium powinien świetnie wyglądać na premierze, a w czasie prób bywa różnie traktowany. Na generalnej wszystkie sceny są grane po kolei, tak jak na spektaklu. Na wcześniejszych próbach zwykle nie ma chronologii więc w kostiumach tworzy się chaos. Zwłaszcza gdy jest ich naprawdę dużo. Część z nich, jest szyta z bardzo delikatnych materiałów.  

Rozmawiamy tuż przed premierą spektaklu „Smok”. Jak wyglądają przygotowania z perspektywy garderobianych?

Przedstawienie odbędzie się na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu. Przez kilka kolejnych dni, mieliśmy próby od godz. 20 do drugiej nad ranem. Nie znamy terenu, więc musimy wcześniej przewidzieć co może nam być potrzebne. Kiedy w teatrze o czymś zapomnimy, to w trakcie spektaklu możemy pobiec do garderoby czy magazynu. Na obcym terenie to już nie jest możliwe. Wszystko się będzie działo w kulisach za sceną. Można więc powiedzieć, że warunki będą dość spartańskie. To będzie duże wyzwanie więc wszystkie ręce idą na pokład!

Ile jest „rąk” w garderobie Teatru Słowackiego?

Na Dużej Scenie są cztery garderobiane. Oprócz mnie, jest jeszcze Celina Gajek, Jola Kita i Beata Repetowska. Fantastyczny zespół! Rozumiemy, się bez słów. To bardzo ważne, bo niektóre przebiórki odbywają się w biegu. Dosłownie!  

Własne garderobiane ma też Scena Miniatura i Małopolski Ogród Sztuki. Są to: Marta Koziarska i Agnieszka Będkowska.

Ile aktorzy mają czasu na przebranie?

To zależy od spektaklu. W niektórych jest na to kilkanaście minut, ale są też takie, w których musimy zdążyć w pół minuty, bo postać szybko się zmienia. Nie ma mowy o tym, żeby aktor przyszedł do garderoby, która jest piętro wyżej. Czekamy wtedy za kulisami, zaledwie kilka kroków od sceny. Czasem tempo jest tak duże, że widownia ma wrażenie jakby aktor zmienił się na jej oczach.

Ale nie zawsze wszystko idzie gładko.

To prawda. Zdarzają się małe „katastrofy”. Czasem aktorowi puszczą szwy w spodniach, zepsuje się zamek w sukni albo urwie się kieszeń.

Co wtedy?

Jeśli defekt nie jest bardzo widoczny, staramy się go zamaskować. Jeśli jest duży, aktor musi to jakoś ograć. Czyli przedstawić w taki sposób, jakby sytuacja była przewidziana w scenariuszu. Przedstawienie teatralne, to nie jest film. Nie ma dubli. Wszystko się dzieje tu i teraz. Nikt nie przerwie spektaklu tylko dlatego, że aktorowi pękły spodnie albo spadła peruka czy kapelusz. Akcja toczy się dalej.

Jak Pani trafiła do teatru?

Ukończyłam szkołę odzieżową. W 1991 roku, dowiedziałam się od znajomego, że teatr szuka krawcowej. Byłam świeżo po urlopie macierzyńskim i dużej przerwie od szycia, ale stwierdziłam, że spróbuje. Wtedy kierowniczką damskiej pracowni, była pani Zofia Borowiec. Bardzo wymagająca osoba. Na „dzień dobry” zrobiła mi egzamin. Jakimś cudem zdałam! Ale z perspektywy czasu widzę, że tak naprawdę najwięcej nauczyłam się właśnie od niej. Szyłyśmy wtedy dużo stylowych kostiumów. Pierwszy kostium jaki w życiu uszyłam, był do „Wesela Figara”, które reżyserowała Pani Anna Polony.

Kierownikiem męskiej pracowni krawieckiej, był wtedy pan Leszek Wyżga. Czarodziej krawiectwa! Choćby nie wiem jak otyły i nieforemny był aktor, on potrafił tak skroić garnitur, że ten mężczyzna wyglądał przystojnie.

To nie było zwykłe rzemiosło. Pan Leszek był artystą. Podobnie jak wielu innych rzemieślników teatralnych. Panie, które w tej chwili pracują w pracowni krawieckiej, też czasem dokonują cudów. Kiedy się popatrzy na niektóre projekty, to jego wykonanie wydaje się nierealne, a one potrafią je uszyć. Do tego nie wystarczy sama umiejętność krojenia i szycia. Trzeba mieć zmysł artystyczny, żeby temu podołać.

Pracowałam jako krawcowa przez rok, później wybrałam rolę garderobianej.

Ale teatr „wołał” Panią dużo wcześniej.

To prawda. Kiedy miałam 18 lat, zobaczyłam ogłoszenie, że Teatr Słowackiego zatrudni modystkę. Koleżanka, z którą uczyłam się w szkole odzieżowej, od jakiegoś czasu była modystką w operze i mówiła, że to wspaniała praca. Namawiała mnie, żebym spróbowała. Odważyłam się i poszłam, ale okazało się, że modystka, która tu wcześniej pracowała, odeszła na emeryturę i nie miałabym się od kogo uczyć. Przestraszyłam się, że sobie nie poradzę i zrezygnowałam.

Czym się zajmowała modystka w teatrze?

Nakryciami głowy. Panie, które wykonywały ten zawód doskonale znały technologię wykonania i układania kapeluszy. Takich rzeczy nie uczono w szkole. Tajniki tego rzemiosła przekazywano z pokolenia na pokolenie. Dzisiaj już takiego zawodu nie ma. Nakryciami głowy zajmują się garderobiane i charakteryzatorki. Teatr, podobnie jak rzeczywistość wokół nas się zmienia. Niestety nie zawsze są to zmiany na lepsze.

Bardzo długo pracowałam z Panią Władzią Dybeł, garderobianą, która odeszła z teatru w wieku 82 lat. Znam ten teatr z jej opowieści. To był inny świat. Ludzie, którzy tu pracowali mieli czas, żeby się delektować swoją pracą. Celebrowali każde przedstawienie. Aktorzy po spektaklu rozmawiali w garderobie albo szli do SPATiF-u. Teraz każdy biegnie w swoją stronę.  

Kiedy tu przyszłam w produkcji były 3-4 tytuły. W tej chwili jest ich dziesięć. Dawniej we wtorek się stawiało scenografię i do niedzieli grany był jeden spektakl. Teraz zdarzają się dwa, trzy tytuły w tygodniu. Jest coraz intensywniej. Pesel też już się daje we znaki. Ale mimo to, nie zamieniłabym tej pracy na inną.

Dlaczego?

Bo teatr nie jest zwykłym miejscem pracy. Spędzamy tu tyle godzin, że jesteśmy dla siebie jak druga rodzina. Przed premierą czeka nas zwykle dwa tygodnie intensywnych prób, które odbywają się rano i wieczorem. Często trwają do późna w nocy, więc zdarza się, że z rodziną widzimy się mniej niż z osobami w teatrze.

Ale cenię tą pracę również możliwość spotkania ciekawych ludzi.

Ma Pani w swojej pamięci jakieś szczególne spotkanie?

Mocno utkwiło mi w pamięci spotkanie z panem Gustawem Holoubkiem, który przyjechał gościnnie do naszego teatru na retrospektywę spektaklu „Dziady”. Do garderoby przyszedł wybitny aktor, a równocześnie skromny i uprzejmy człowiek, który wchodząc zapytał, czy nam nie przeszkadza. Bardzo mnie ujął swoim szacunkiem, wobec nas i naszej pracy.

Teatr dzieli się na artystów i techników. Jak by nie patrzeć jesteśmy dwoma rożnymi światami, ale wspólnie pracujemy na sukces przedstawienia. Na scenie widać tylko aktorów, ale bez naszej pracy ani oni, ani sama scena nie wyglądałyby tak jak ich widzi publiczność. W pracowni krawieckiej powstają kostiumy. W pracowni butaforskiej elementy scenografii, w prace włączają się też stolarze, ślusarze, tapicer. W trakcie spektakli na pełnych obrotach pracują rekwizytorzy, maszyniści, oświetleniowcy, akustycy itd. Zmienia się technologia, narzędzia i materiały, ale o wartości teatru nadal świadczy przede wszystkim człowiek i wzajemne zaufanie. Brak jednej osoby, wpływa na cały spektakl. Dla widza często nie jest to w ogóle zauważalne, ale my dość mocno odczuwamy czyjąś nieobecność.

Może Pani podać przykład?

Ostatnio jedna z aktorek zachorowała tuż przed premierą i trzeba ją było niemalże reanimować, żeby mogła wyjść na scenę. Czuła się fatalnie, ale wiedziała, że jeśli nie zagra, to przedstawienie się nie odbędzie, bo gra jedną z głównych ról. Wyszła na scenę i dała z siebie wszystko.

My też czasem przychodzimy chore, bo wiemy, że jak się któraś z nas nie pojawi, to inne mogą nie zdążyć. Skoro we cztery mamy pełne ręce roboty, to co będzie, jak zostaną trzy albo dwie garderobiane? Czasem sobie żartujemy, że najbardziej nas w teatrze widać, kiedy nas nie ma.

„Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”?

Dokładnie! Zanim zaczęłam pracować w teatrze, nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile osób pracuje na to, żeby przedstawienie w ogóle mogło się odbyć.

Doskonale pamiętam jeden z moich pierwszych spektakli od strony kulis. To był „Opis obyczajów”. Pani Władzia, kazała mi wtedy usiąść w kulisach i obserwować co się dzieje. To było dla mnie coś niezwykłego. Teatr w teatrze!

Kolejne takie olśnienie miałam kilka lat później, kiedy już pracowałam na pełnych obrotach. Graliśmy wtedy spektakl pt. „Godzina, w której nie wiedzieliśmy o sobie nic nawzajem” w reżyserii Piotra Cieplaka. Podczas całego przedstawienia nie padło ani jedno słowo. Aktorzy wchodzili i odgrywali sceny. Grał cały zespół. W sumie ponad dwudziestu aktorów. Za kulisami stało dziesięć sztalug z kostiumami. W sumie było chyba z dwieście przebiórek. Wszystko dosłownie kipiało.  Żałowaliśmy, że nikt tego z góry nie nagrywał.

Już się z tym oswoiłam i przestałam na pewne rzeczy zwracać uwagę, ale kiedy widzę osoby, które po raz pierwszy obserwują co się dzieje za kulisami, wraca tamto uczucie zdziwienia i zachwytu.

Inspicjent daje znak i wszyscy ruszamy do akcji. Jeszcze wszystko się może zdarzyć!

Fot. Monika Stolarska i Michał Ramus

 

 

 

 

Tajemnice scenografii do spektaklu „Hamlet”

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską, autorką scenografii i kostiumów do spektaklu „Hamlet” w reż. Bartosza Szydłowskiego, na podstawie „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera spektaklu odbędzie się 9 listopada w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.

Czytaj więcej

Maski Hamleta i Ofelii

9 listopada w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, odbędzie się premiera "Hamleta" (reż. Bartosz Szydlowski), a już dzisiaj - na 23. Międzynarodowych Targach Książki - można było zobaczyć maski Ofelii i Hamleta. Ich autorem jest Łukasz Pipczyński, rzeźbiarza i modelator Teatru Słowackiego. Autor, słynnego już smoka ze spektaklu "Smok" w reż. Jakuba Roszkowskiego.

Czytaj więcej

„Uszyłem 5940 kostiumów teatralnych”

Leszek Wyżga, przez 50 lat pracował jako krawiec, z czego blisko 40 lat w teatrze. Spod jego rąk wyszło blisko 6 tys. kostiumów. Obecne krawcowe i garderobiane, mówią o nim "legenda", "wielki mistrz", "wspaniały artysta".

Czytaj więcej

Nowa edycja warsztatów z rzemieślnikami teatralnymi

Zapraszamy na kolejną edycję warsztatów „Jak działa teatr?”. W programie m.in. oglądanie spektaklu „Smok” i „Imię róży” od kulis, „anatomia spódnicy”, spotkanie z tapicerem i garderobianymi, „odlotowe szmaty” i „replika twarzy” w pracowni modelatorskiej oraz warsztaty dla profesjonalistów z Mirkiem Kaczmarkiem i Marcinem Chlandą.

Czytaj więcej

Zobacz „Imię róży” zza kulis

7 lipca, odbył się spektakl „Imię róży”. Było to ostatnie przedstawienie minionego sezonu w Teatrze im. J. Słowackiego. Zobaczcie co się działo za kulisami, w czasie, gdy Wiliam z Baskerville i nowicjusz Adso, prowadzili na scenie śledztwo, a nad opactwem zawisła groźba przybycia inkwizycji.

Czytaj więcej

Ostatnie warsztaty w tym sezonie!

Garderobiane i charakteryzatorki, tapicer i modelatorzy, krawcowe z damskiej i męskiej pracowni, inspicjent i malarz, choreograf i kompozytor, to tylko część osób, które prowadziły warsztaty z cyklu „Jak działa teatr?”. W najbliższy czwartek odbędzie się ostatnie spotkanie. Kolejna warsztaty we wrześniu!

Czytaj więcej

Dorastałem w teatrze

"Jako mały chłopiec, bywałem często u mojej babci, która przez ponad 20 lat była garderobianą. Pewnie, gdyby nie babcia, nie zainteresowałbym się teatrem i obecnie bym w nim nie pracował. Dzięki niej mogłem nie tylko z bliska obserwować, jak wygląda „teatralna kuchnia”, ale również doświadczać magii teatru i poznać osoby, które tą magię tworzą. Wtedy, po raz pierwszy poczułem, jak pachnie scena..."- opowiada Bartosz Jelonek, producent z Teatru Słowackiego.

Czytaj więcej

Scenografia w 3 minuty

O tym kto jest autorem scenografii i kostiumów, dowiadujemy się przy okazji premiery sztuki, a jak wygląda w praktyce proces jej powstawania? Prezentujemy 3-minutowy filmik z montażu scenografii do spektaklu „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Radosława Rychcika.

Czytaj więcej

Poznaj tajemnice kurtyny Wyspiańskiego. Rozmowa z Tadeuszem Bystrzakiem

Małgorzata Wach: „Moja kurtyna jeszcze zawiśnie w tym teatrze”, powiedział młody Wyspiański. Jego słowa spełniły się po 126 latach. Co Pan czuł, kiedy kurtyna w końcu opadła? Tadeusz Bystrzak: Ulgę, że się udało. Mogło się nie udać? Mogło!

Czytaj więcej

Czym się zajmuje rzeźbiarz w teatrze?

„Przez jakiś czas myślałem o tym, żeby studiować scenografię, ale ostatecznie wybrałem rzeźbę, bo chciałem coś tworzyć własnymi rękami, a nie tylko projektować to, coś co później wykonają inni. Poza tym, od zawsze fascynował mnie rysunek i rzeźbiarstwo. Człowiek ma przed sobą blok materiału, który nie ma żadnej formy, ani treści i pracą własnych rąk nadaje mu kształt i znaczenie. Nieustanne mnie to zachwyca” – mówi Łukasz Pipczyński, rzeźbiarz, malarz, modelator w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Na Wawelu wkrótce „wyląduje” smok

W pracowni scenotechnicznej Teatru im. Juliusz Słowackiego na ul. Półłanki powstaje smok, jakiego w Krakowie jeszcze nie było. Stwór będzie miał ponad 6 metrów długości, 3 metry wysokości i 8 czerwca „wyląduje” na Wawelu.

Czytaj więcej

Każda suknia ma swoją historię

Jakie suknie nosiła teatralna caryca Katarzyna? Ile materiału i czasu potrzeba, żeby uszyć stylową suknię? Jak się w ogóle zabrać do szycia wytwornej sukni, a jak do oryginalnej letniej sukienki? Odpowiedź na te i wiele innych pytań, poznały uczestniczki warsztatów pt. „Architektura sukni”.

Czytaj więcej

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

14 kwietnia na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Wszystko ma swoją miarę

- Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia dzieje się od nowa. - mówi Stanisława Baran, kierowniczka męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Kostium będzie nas pamiętał

W teatrze trzeba umieć szyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Trzeba też mieć otwartą głowę na pomysły scenografa, a te bywają naprawdę zaskakujące! - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej.

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej