fotografia

Dorastałem w teatrze

2019-06-24

Bartku, czym się zajmuje producent w teatrze?

Praca producenta teatralnego, zaczyna się na długo przed pierwszą próbą do spektaklu, a kończy w momencie zejścia spektaklu z afisza. Jesteśmy zaangażowani przede wszystkim w proces produkcji przedstawienia tzn. prób, tworzenia scenografii i kostiumów. Można powiedzieć, że jesteśmy łącznikami między wszystkimi osobami dzięki którym możliwe jest „wyprodukowanie” przedstawienia. Z jednej strony są to rzemieślnicy teatralni oraz  księgowość, administracja, marketing, koordynacja pracy artystycznej, z drugiej artyści – twórcy przedstawienia iaktorzy. Krótko mówiąc, jesteśmy osobami, które koordynują wszystkie działania. Kiedy coś się dzieje na etapie prób, to dyrektor w pierwszej kolejności dzwoni do nas, a nie do inspicjenta albo konkretnego działu, zwykle działa to również w inne strony.

Producent to bardzo młody zawód.

W obecnym kształcie w teatrze chyba najmłodszy. Niewiele teatrów w Polsce ma w swoim zespole producentów. W Teatrze Słowackiego producenci pojawili się kilka lat temu. W innych teatrach jest standardowy podział obowiązków, nie ma jednej osoby, która by to zbierała w całość proces powstawania spektaklu. Z roku na rok est coraz więcej produkcji. Wcześniej w naszym teatrze była premiera raz na dwa, trzy miesiące, a teraz jest praktycznie co miesiąc więc takie osoby jak my, faktycznie ten cały proces usprawniają.

Jaki był Twój pierwszy spektakl w roli producenta?

Pierwsza duża produkcja to „Kariera Arturo Ui” w reżyserii Remigiusza Brzyka. Spektakl jest grany na dużej scenie więc można powiedzieć, że od razu zostałem rzucony na głęboką wodę. Dyrektor zaproponował mi pracę w roli producenta i powiedział, że tonie będzie bardzo skomplikowany spektakl i na początek spokojnie sobie poradzę. Bardzo mnie uspokoił tą wiadomością. Później okazało się, że oprócz aktorów na scenie było jeszcze ośmiu tancerzy i kilkunastu studentów. Byłem przerażony. Na szczęście jestem osobą, która dość dobrze radzi sobie zarówno ze stresem, jak i z nowymi wyzwaniami. Poza tym, miałem świadomość, że mogło być o wiele gorzej.

To znaczy?

Mogłem na „dzień dobry” dostać bajkę, a bajki są w produkcji najtrudniejsze.

Dlaczego?

Bo zwykle jest mnóstwo kostiumów i bardzo bogata scenografia. Doskonałym przykładem jest np. „Kwiat paproci” w reżyserii Jakuba Krofty, którego nota bene byłem producentem. Matylda Kotlińska, zaprojektowała niezwykłą scenografię i bardzo wymyślne kostiumy. Były klauny, dwugłowe kobiety, zmory wychodzące spod sceny, wariacje na temat dinozaurów, Matka Boska latająca nad sceną, mały Staś, który z jednej strony był lalką, ale z drugiej pełnoprawnym aktorem, ponieważ był animowany przez trójkę aktorów, lalkarzy. Naprawdę dużo się działo! Moją ostatnią produkcją jest „Lalka”, która też była dużym wyzwaniem logistycznym. No i przy okazji sporą dawką stresu.

Co Cię najbardziej stresuje?

Najbardziej stresujący jest moment rozpoczęcia prób na scenie. To czas bardzo intensywny i angażujący, który weryfikuje dotychczasowe działania. Najwyższy stopień mobilizacji jest oczywiście w dniu premiery. Za każdym razem czuję się tak, jakbym był przed ważnym egzaminem. Wielokrotnie sprawdzam, czy wszystko co mogłem zrobiłem i przygotowałem, jak należy, a i tak zdarzają się sytuacje, których nie sposób przewidzieć.

Na przykład?

Trzy godziny do premiery. Trzecia generalna była średnio udana, co dobrze wróży, bo to idzie sinusoidalnie. Druga generalna musi być lepsza od trzeciej, żeby się premiera udała. No więc druga generalna wypadła dobrze, trzecia poszła trochę gorzej. Za trzy godziny premiera i dzwoni aktorka, która gra jedną z głównych ról, mówiąc, że potwornie się czuje. Nie jest w stanie przejść kilku kroków. Pilnie potrzebuje kroplówki, która ją postawi na nogi, inaczej nie ma szans, żeby wyszła na scenę. Powiedziała, że za 15 minut postara się być w teatrze, a ja obiecałem, że się postaram o kroplówkę. Miała dokładnie tyle siły, żeby wejść do garderoby i się położyć. Nie będę opowiadać jakich cudów musiałem dokonywać, żeby się udało zdobyć tą kroplówkę. Wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię to premiera się nie odbędzie, bo sytuacja jest krytyczna. Udało się! Aktorka zagrała, ale tuż po zejściu ze sceny była wykończona. Dla całej ekipy była bohaterką wieczoru. Oczywiście widzowie nie mieli pojęcia jaki dramat rozgrywał się za kulisami.

Na początku rozmowy powiedziałam Bartku, a nie Panie Bartku, bo właśnie tak, zwraca się do Ciebie większość osób w teatrze. Podobno znają Cię od dziecka.

To prawda. Jako mały chłopiec, bywałem często u mojej babci, która przez ponad 20 lat była garderobianą. Pewnie, gdyby nie babcia, nie zainteresowałbym się teatrem i obecnie bym w nim nie pracował. Dzięki niej mogłem nie tylko z bliska obserwować, jak wygląda „teatralna kuchnia”, ale również doświadczać magii teatru i poznać osoby, które tą magię tworzą. Wtedy, po raz pierwszy poczułem, jak pachnie scena. Pewnie dla niektórych to zabrzmi trochę dziwnie, ale scena w Teatrze Słowackiego ma swój specyficzny zapach…  

Tak mi się ten teatralny świat spodobał, że postanowiłem w nim zostać na dobre. Dziesięć lat temu – tuż po maturze – zacząłem pracować jako bileter, później przeszedłem kolejno przez dział obsługi widza, dział literacki i dział koordynacji pracy artystycznej, a od ubiegłego roku pracuję jako producent. Myślę, że od zawsze chciałem pracować w teatrze, tylko nie wiedziałem w jakim charakterze. Mam nawet za sobą epizod z egzaminami do szkoły teatralnej. Dzięki Bogu nie udany!

Dlaczego?

Bo aktorstwo jest bardzo ciężkim zawodem. Myślę, że nie do końca bym się w nim spełnił. Cieszę się, że życie to zweryfikowało na tak wczesnym etapie. Drugi raz już nie zdawałem. Nawet się na chwilę obraziłem na teatr i poszedłem na ekonomię, którą nawiasem mówiąc skończyłem, ale po kilku latach zacząłem studiować teatrologię. Pisałem pracę magisterską na temat rzemiosła i pracy garderobianych. W dużej mierze ją oparłem na doświadczeniach babci i pracy garderobianej.

Niedawno sobie uświadomiłem, że spektakl „Chory z urojenia jest grany od 18 lat, a ja pamiętam trzecią próbę generalną. Z pierwszej obsady zostali tylko pan Andrzej Grabowski i pani Anna Tomaszewska. Dorastałem razem z tym spektaklem. Mogłem mu się przyglądać właśnie dzięki babci. Oczywiście najczęściej bywałem w garderobie w czasie, kiedy nie było przedstawienia. Chociaż były wyjątki. Kiedy zajmowałem się obsługą widza, zdarzało się, że zaglądałem do niej po antrakcie i chwilę rozmawialiśmy. Doskonale pamiętam spektakl „O Rozkoszy” Macieja Wojtyszki. Kiedy padało ze sceny „Przeklęta bezbożnico”, babcia schodziła do przebiórki. Śmialiśmy się, że właśnie ją wezwano. Garderobiane miały podczas tego przedstawienia mnóstwo pracy, bo było dużo epokowych kostiumów i mnóstwo przebiórek.

Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w teatrze?

Niestety nie, ale za to doskonale pamiętam jedną z pierwszych wizyt mojej siostry, która jest ode mnie jedenaście lat młodsza. Miała wtedy 5-6 lat. Byliśmy na spacerze na Plantach i postanowiliśmy, że zajrzymy do babci. Na scenie akurat trwały próby do „Bułhakowa” również w reżyserii Macieja Wojtyszki, ale my o tym nie wiedzieliśmy i na tą scenę weszliśmy. Kiedy wyłoniliśmy się zza kotary, zobaczyliśmy mnóstwo twarzy zwróconych w naszą stronę. Siostra była wtedy filigranowa i miała dwa efektowne kucyki. Pamiętam szeroki uśmiech Hanny Bieluszko, która powiedziała „A co ty Bartek, jakąś lalkę niesiesz?”. Rozwaliliśmy jedną z prób, ale za to siostra weszła do teatru z przytupem.

W Teatrze Słowackiego pracował również Twój dziadek.

To prawda. Był elektrykiem i oświetleniowcem. Za jego czasów nie było stołów realizacyjnych. Operował reflektorem, siedząc w loży. Babcia opowiadała mi o próbie wznowieniowej do spektaklu, który realizował jakiś reżyser z Rosji. Scena rozgrywała się na morzu. Dziadek miał nałożyć na reflektor filtr, który imitował fale, ale założył go na odwrót. Po chwili usłyszał tubalny głos reżysera „A szto to, za cumulusy?!”, bo na scenie pojawił się efekt, który bardziej przypominał chmury niż morze. Od wtorku do soboty w budynku Teatru Słowackiego były spektakle dramatyczne, a w niedzielę i w poniedziałek  była opera więc to była praca na okrągło. Niestety znam dziadka wyłącznie z opowieści. Zginął w wypadku zanim się urodziłem.

Te wszystkie opowieści babci i działy przez które przeszedłem pomogły mi nie tylko poznać teatr z różnych perspektyw, ale również się przekonać jak złożonym jest mechanizmem. Wiem jak wiele osób pracuje na powodzenie spektaklu. To mi bardzo pomaga w pracy producenta.

W jaki sposób można się nauczyć bycia producentem w teatrze?

Teatr w ogóle jest takim miejscem, do którego trudno się przygotować do pracy. Można mieć pewien zbiór umiejętności i cech charakteru. Dużą odporność psychiczną, ale najważniejsze jest zawsze doświadczenie, które się zdobywa w miarę realizacji kolejnych spektakli. Nie ma drogi na skróty. Albo to się lubi i człowiek chce się wdrażać w ten świat albo się tego nie czuje i wtedy taka praca nie ma sensu. W teatrze spędza się większość dnia. Pracujemy od dziesiątej do czternastej, później jest przerwa, a od osiemnastej do dwudziestej drugiej jest zwykle przedstawienie albo kolejna próba.

Jak powiedział Tadeusz Kantor w trochę innym kontekście „Do teatru nie wchodzi się bezkarnie”. Teatr zasysa. Im się głębiej się w niego wchodzi, tym więcej oczekuje, ale jak się go pokocha, to rozstania są zawsze bardzo bolesne.  Dotyczy to zarówno aktorów, jak i innych osób, które w nim pracują.

Masz czas, żeby chodzić do teatru jako widz?

W tej chwili mam go zdecydowanie więcej niż wtedy, gdy pracowałem w obsłudze widza. Staram się być na premierach, a jeśli to nie jest możliwe, to przynajmniej na próbach generalnych. Uważam to za część mojej pracy. Poza tym, jestem ciekawy efektów pracy moich kolegów i koleżanek.

Patrzysz na spektakl jak widz, czy jak producent?

Szczerze mówiąc, odkąd zostałem producentem wejście wyłącznie w rolę widza jest dla mnie bardzo trudne. Patrzę na spektakl holistycznie. Zastanawiam się jak coś zostało zrobione. Chyba, że spektakl mnie nudzi, wtedy zaczynam liczyć reflektory. Robiłem tak od dziecka. Kiedy spektakl był nudny, to wychodząc z teatru niezbyt dobrze pamiętałem fabułę, ale za to doskonale wiedziałem, ile było reflektorów.

Producent nie jest rzemieślnikiem, ale jest osobą, która z rzemieślnikami ściśle współpracuje. Poza tym, od początku jesteś zaangażowany w projekt „Myśląca ręka”.   

Konkretnie od wystawy w Domu Rzemiosł Teatralnych, która została otwarta w grudniu 2017 r. Jakiś czas później, zacząłem prowadzić warsztaty, które odsłaniają teatralne kulisy, a w szczególności pracę garderobianych i charakteryzatorek. Bardzo mnie ten projekt cieszy, bo dzięki niemu, widzowie mogą zobaczyć jak złożonym mechanizmem jest teatr.

Na spektakl składa się nie tylko praca reżysera, aktorów i scenografa, ale również wielu innych osób, których nie widać na scenie. Wśród nich są m.in. rzemieślnicy teatralni, zarówno ci, którzy wykonują scenografię, rekwizyty i kostiumy, jak i ci, którzy pracują bezpośrednio przy scenie tzn. akustycy, oświetleniowcy, garderobiane, rekwizytorzy, inspicjenci, montażyści i wiele działów teatru, wśród których jest m.in. koordynacja pracy artystycznej, kierownictwo techniczne, osoby zajmujące się zaopatrzeniem, marketingiem, administracją, księgowością.

No i producenci.

Dokładnie!

Fot. Monika Stolarska

  • Posłuchaj „Audycji przed Hejnałem”, podczas której Bartosz Jelonek opowiada o projekcie „Jak działa teatr?” i kulisach pracy rzemieślników.

https://www.radiokrakow.pl/audycje/rozmowy-przed-hejnalem/jak-dziala-teatr/

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

  

Tajemnice scenografii do spektaklu „Hamlet”

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską, autorką scenografii i kostiumów do spektaklu „Hamlet” w reż. Bartosza Szydłowskiego, na podstawie „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera spektaklu odbędzie się 9 listopada w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.

Czytaj więcej

Maski Hamleta i Ofelii

9 listopada w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, odbędzie się premiera "Hamleta" (reż. Bartosz Szydlowski), a już dzisiaj - na 23. Międzynarodowych Targach Książki - można było zobaczyć maski Ofelii i Hamleta. Ich autorem jest Łukasz Pipczyński, rzeźbiarza i modelator Teatru Słowackiego. Autor, słynnego już smoka ze spektaklu "Smok" w reż. Jakuba Roszkowskiego.

Czytaj więcej

„Uszyłem 5940 kostiumów teatralnych”

Leszek Wyżga, przez 50 lat pracował jako krawiec, z czego blisko 40 lat w teatrze. Spod jego rąk wyszło blisko 6 tys. kostiumów. Obecne krawcowe i garderobiane, mówią o nim "legenda", "wielki mistrz", "wspaniały artysta".

Czytaj więcej

Nowa edycja warsztatów z rzemieślnikami teatralnymi

Zapraszamy na kolejną edycję warsztatów „Jak działa teatr?”. W programie m.in. oglądanie spektaklu „Smok” i „Imię róży” od kulis, „anatomia spódnicy”, spotkanie z tapicerem i garderobianymi, „odlotowe szmaty” i „replika twarzy” w pracowni modelatorskiej oraz warsztaty dla profesjonalistów z Mirkiem Kaczmarkiem i Marcinem Chlandą.

Czytaj więcej

Zobacz „Imię róży” zza kulis

7 lipca, odbył się spektakl „Imię róży”. Było to ostatnie przedstawienie minionego sezonu w Teatrze im. J. Słowackiego. Zobaczcie co się działo za kulisami, w czasie, gdy Wiliam z Baskerville i nowicjusz Adso, prowadzili na scenie śledztwo, a nad opactwem zawisła groźba przybycia inkwizycji.

Czytaj więcej

Ostatnie warsztaty w tym sezonie!

Garderobiane i charakteryzatorki, tapicer i modelatorzy, krawcowe z damskiej i męskiej pracowni, inspicjent i malarz, choreograf i kompozytor, to tylko część osób, które prowadziły warsztaty z cyklu „Jak działa teatr?”. W najbliższy czwartek odbędzie się ostatnie spotkanie. Kolejna warsztaty we wrześniu!

Czytaj więcej

Scenografia w 3 minuty

O tym kto jest autorem scenografii i kostiumów, dowiadujemy się przy okazji premiery sztuki, a jak wygląda w praktyce proces jej powstawania? Prezentujemy 3-minutowy filmik z montażu scenografii do spektaklu „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Radosława Rychcika.

Czytaj więcej

Garderobiana patrzy zza kulis

- W naszej pracy liczy się precyzja, prędkość, umiejętność współpracy, a przede wszystkim zaufanie i dyskrecja. Garderoba powinna być jak konfesjonał – mówi Ewa Jędrzejewska – Balicka, - która od 25 lat jest garderobianą w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Poznaj tajemnice kurtyny Wyspiańskiego. Rozmowa z Tadeuszem Bystrzakiem

Małgorzata Wach: „Moja kurtyna jeszcze zawiśnie w tym teatrze”, powiedział młody Wyspiański. Jego słowa spełniły się po 126 latach. Co Pan czuł, kiedy kurtyna w końcu opadła? Tadeusz Bystrzak: Ulgę, że się udało. Mogło się nie udać? Mogło!

Czytaj więcej

Czym się zajmuje rzeźbiarz w teatrze?

„Przez jakiś czas myślałem o tym, żeby studiować scenografię, ale ostatecznie wybrałem rzeźbę, bo chciałem coś tworzyć własnymi rękami, a nie tylko projektować to, coś co później wykonają inni. Poza tym, od zawsze fascynował mnie rysunek i rzeźbiarstwo. Człowiek ma przed sobą blok materiału, który nie ma żadnej formy, ani treści i pracą własnych rąk nadaje mu kształt i znaczenie. Nieustanne mnie to zachwyca” – mówi Łukasz Pipczyński, rzeźbiarz, malarz, modelator w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Na Wawelu wkrótce „wyląduje” smok

W pracowni scenotechnicznej Teatru im. Juliusz Słowackiego na ul. Półłanki powstaje smok, jakiego w Krakowie jeszcze nie było. Stwór będzie miał ponad 6 metrów długości, 3 metry wysokości i 8 czerwca „wyląduje” na Wawelu.

Czytaj więcej

Każda suknia ma swoją historię

Jakie suknie nosiła teatralna caryca Katarzyna? Ile materiału i czasu potrzeba, żeby uszyć stylową suknię? Jak się w ogóle zabrać do szycia wytwornej sukni, a jak do oryginalnej letniej sukienki? Odpowiedź na te i wiele innych pytań, poznały uczestniczki warsztatów pt. „Architektura sukni”.

Czytaj więcej

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

14 kwietnia na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Wszystko ma swoją miarę

- Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia dzieje się od nowa. - mówi Stanisława Baran, kierowniczka męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Kostium będzie nas pamiętał

W teatrze trzeba umieć szyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Trzeba też mieć otwartą głowę na pomysły scenografa, a te bywają naprawdę zaskakujące! - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej.

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej