fotografia

Tajemnice scenografii do spektaklu „Hamlet”

2019-11-06

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską, autorką scenografii i kostiumów do spektaklu „Hamlet” w reż. Bartosza Szydłowskiego, na podstawie „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera spektaklu odbędzie się 9 listopada w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.

„Hamlet” ma ponad 400 lat. Grano go w przeróżnych stylach, od romańskiego, skandynawskiego i barokowego, po archaiczny i futurystyczny. Jaki będzie „Hamlet” w Teatrze Słowackiego?  

W warstwie językowej jest to w niemal stu procentach język dramatu Szekspira. Pojawi się zaledwie kilka cytatów z Wyspiańskiego i współczesności. Sam Hamlet będzie współczesnym bohaterem, odczytanym przez „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego.

To druga próba odczytania tego dramatu przez Wyspiańskiego, jaką podjęliśmy z reżyserem Bartoszem Szydłowskim oraz Piotrem Augustyniakiem, który zajął się dramaturgią przedstawienia. Po raz pierwszy zaczęliśmy pracę nad tym przedstawieniem dwa lata temu, ale z różnych powodów, nie mogło się ono wtedy wydarzyć. W tamtej wersji „Hamlet” osadzony był bardzo blisko „Wesela”, a więc kontekstu historycznego. Spektakl, który za kilka dni będzie miał swoją premierę, ma zupełnie inną myśl przewodnią i dynamikę. Inny jest też sam bohater.

Proszę o nim opowiedzieć?

Nasz Hamlet to przede wszystkim buntownik. Człowiek, który nie zgadza się na istniejący porządek, który się buntuje przeciwko systemowi i dąży do tego, żeby zdyskredytować układ, w którym się znajduje. A jednocześnie jest to postać tragiczna, która nieustannie zmaga się ze swoją niemocą. Nie potrafi wyjść poza pewne myślowe i językowe ograniczenia.

Hamlet od początku stanowił dla mnie zagadkę. Umiałam zidentyfikować się z Ofelią. Wiedziałam jaką drogę przeszła Gertruda, Klaudiusz czy Poloniusz. W tej strukturze to było dla mnie czytelne. Natomiast ciągle zastanawiałam się nad tym, kim jest Hamlet. Dlaczego czasami tak bardzo czuję jego krzyk, a innym razem nagle zupełnie dystansuje się do słów, które wypowiada.

Hamlet w wielu momentach się nimi zasłania, utrudniając odczytanie zarówno jego postaci, jak i sensu całego dramatu.

To prawda, ale kiedy przestajemy się skupiać wyłącznie na słowach i monologach, które wygłasza i zaczynamy odczytywać sensy, które są poza nimi, to ta postać zaczyna przyciągać. Staje się wręcz magnetyczna.

Jest taki cytat Wystana Hugh Audena mówiący o tym, że „w dramacie elżbietańskim czas jest tym, co główny bohater stwarza poprzez swoje działanie i cierpienie”. Jest też środowiskiem, w którym „dokonuje realizacji swojego potencjalnego charakteru”. Tym, co odsłania Hamleta, jest właśnie czas, ale równocześnie on sam ten czas stwarza.

Dramaty Szekspira często porównuje się do greckich tragedii, ale tam, za los odpowiedzialni są bogowie. Bohaterowie Szekspira niosą los we własnych rękach i są odpowiedzialni za swoją drogę. Często muszą ją pokonać kilka razy, żeby zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło. To ciągłe powtarzanie pewnego gestu, który – mimo że intencja może być już inna – powoduje, że bohater ciągle jest w tym samym miejscu. I ten rodzaj myślenia o bohaterze przenika też na pozostałe postacie, bo to, co robi Hamlet, ma bezpośredni wpływ na wszystkich uczestników dramatu.

Ale Hamlet tak naprawdę nie chciał zemsty. Długo się przed nią bronił.

To prawda. Ostatecznie to duch ojca go do niej zmusił. To, co się wydarzyło, było przekleństwem losu i w tym sensie można powiedzieć, że „Hamlet” jest również dramatem antycznym w swoich założeniach.

Długo zastanawialiśmy nad tym, którego bohatera wybrać jako kluczowego. Przez pewien czas przekonywałam Bartosza i Piotra, żeby to Ofelia była wiodącą bohaterką, ponieważ jako jedyna jest wolna od piekielnego kręgu powtarzania tej samej historii. Dzięki czemu mogłaby się stać dla widza pewnego rodzaju zewnętrznym okiem, które dałoby mu inną perspektywę patrzenia na tę historię.  

Moim zdaniem jest najbardziej bezkompromisowa i dokonuje takich wyborów, jakich na początku, żaden z męskich bohaterów nie potrafił dokonać. To jej gest uruchamia Hamleta i daje mu napęd do działania. On sam jest zbyt słaby. Wszystko, co mu się przydarza, przydarza się jakby trochę niechcący. Jego myśl jest myślą bardzo intelektualną, oderwaną od działań. Nie ma szans na to, żeby zaistnieć w świecie zewnętrznym i słabość tej myśli też jest dla nas jakimś tematem.

Hamlet Wyspiańskiego był artystą i intelektualistą „przechadzającym się z książką po dziedzińcu Jagiellonów”.

Tak, ale dla niego Hamlet był blisko Konrada, czyli tego, który wyzwala i pociąga za sobą narody. A my od początku wiemy, że ten artysta i intelektualista nikogo za sobą nie pociągnie. Jest kompletnie bezsilny wobec struktur, które otaczają go jak pomniki – coś, na co nie można oddziaływać słowem. Trzeba wykonać jakiś gest i to właśnie Ofelia wykonuje go jako pierwsza.

Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, mówiąc, że w trakcie pracy nad spektaklem pojawił się pomysł, żeby – podobnie jak u Wajdy – Hamleta zagrała kobieta. Tak się nie stało, ale nasza Ofelia jest bardzo blisko Hamleta. Przez cały czas jest obecna w jego przestrzeni, powtarza teksty jego monologów, czasami przejmuje inicjatywę, podpowiada mu, co zrobić…  

Zdjęcie promujące spektakl przypomina portret Johna Lennona i Yoko Ono, zrobiony przez Annę Leibovitz w 1980 roku.

John Lennon i Yoko Ono byli dla nas jedną z inspiracji w budowaniu relacji między Hamletem i Ofelią. A szczególnie ich happening „Bed-in for Peace” z 1969 roku, podczas którego próbowali zwrócić uwagę mediów na kwestię pokojowego rozwiązywania konfliktów.  

Przypomnijmy. Happening polegał na tym, że przez siedem dni i nocy leżeli w hotelowym łóżku w Montrealu, przyjmując dziennikarzy i innych gości, i rozmawiając z nimi na temat pokoju na świecie. W jednym z wywiadów Lennon powiedział, że „nie ma lepszej alternatywy dla przemocy niż pozostanie w łóżku i zapuszczenie włosów”. Analogia do Hamleta artysty i intelektualisty nasuwa się sama.

Ten gest nie wpłyną może znacząco na losy świata, ale wywołał dyskusję na temat pokojowego rozwiązywania konfliktów. A przecież każdy konflikt zaczyna się od myśli. To ona poprzedza działanie. Podobnie było u Hamleta.  

Wyspiański dostrzegł w konflikcie, z jakim zmagał się Hamlet, zmagania polskiego inteligenta z kłamstwem, obłudą i groteską. Czy waszego Hamleta też będziemy czytać przez Polskę?

Odczytywanie „Hamleta” wyłącznie przez kontekst Polski byłoby niezwykle ograniczające. Chociaż oczywiście jest wiele elementów, które można czytać jako komentarz do współczesnych wydarzeń. Jednym z impulsów do budowania scenografii były dla mnie słowa wypowiedziane przez Klaudiusza: „w końcu możemy się poczuć jak we własnym domu”. Odwołują się do naszego narodowego doświadczenia. Do uczucia wolności i euforii, które towarzyszyły nam w 1989 roku, ale też do doświadczenia straty, kiedy uświadomiliśmy sobie, że ta wolność ma już zupełnie inny wymiar, i że ten rodzaj podziału społecznego, którego doświadczamy w tej chwili jest niemożliwy do zaakceptowania.

Na scenie pojawi się ogromna, siedmiometrowa dłoń. Co lub kto się pod nią kryje? Szekspir, Wyspiański, Hamlet, współczesna postać, konkretna idea?

Ta dłoń daje bardzo szerokie pole do interpretacji. Nie chciałabym ograniczać widza do mojej własnej wizji czy wizji reżysera. Mogę powiedzieć tylko tyle, że impulsem do jej stworzenia był dla mnie Wyspiański. Od początku dużo o nim myślałam, bo od początku czytaliśmy „Hamleta” przez jego „Studium…”. Niezwykle ważny był dla mnie jego związek z Teatrem Słowackiego, w którym wystawiał swoje dramaty i budował dekoracje. Zaznaczyłam jego obecność m.in. w kolorach, jakie pojawią się na scenie. Wyspiański bardzo lubił niebieski, a konkretnie ultramarynowy albo kobaltowy. Zderzał go często ze złotem. Takie kolory miała m.in. jego pracownia. To połączenie barw, z jednej strony daje poczucie pewnego realizmu, a z drugiej strony, sprawia wrażenie jakiejś nierealności i snu, co doskonale współgra z treścią dramatu. Ale, ie należy czytać tej scenografii wyłącznie przez Wyspiańskiego i jego „Studium…”. Chociaż muszę przyznać, że jest on bardzo ważną postacią, również w mojej osobistej historii.ierwszym przewodnikiem podczas poszukiwania własnej kreski i rysunku w czasach, kiedy satudiowałam w Akademii Sztuk Pięknych. Podobnie jak on lubię wyrażać się w sposób ekspresyjny. Nie szukam kształtów, tylko wydobywam to, co się znajduje pod nimi.

Wyspiański napisał, że „stroje widoczne w Hamlecie nic nie znaczą. Są zupełnie obojętne. Nie można żadnym strojem Hamleta zdobyć ani żadną dekoracją stylową, bo nie strojem i malowaniem i dekoracją jest Hamlet do zdobycia – ale uczuciem”.

Zgadzam się z tym w stu procentach. W „Hamlecie” nie chodzi o dekoracje, ale o strukturę wewnętrzną. Ten dramat jest tak genialnie napisany, że nawet najgłupsza dekoracja czy kostiumy nie są w stanie zniszczyć zamysłu, który miał Szekspir.

Wyspiański odżegnywał się od dekoracji, które widział w Europie podczas swoich podróży, ponieważ mówiono o nich głównie w kontekście tego, ile kosztowały. Ważniejsze od znaczenia, były możliwości finansowe teatru. I do tego – moim zdaniem – się odnosił. Dekoracja nie jest ważna wtedy, kiedy jest bogata, tylko wtedy, gdy odkrywa sens dramatu.

Z kolei kostium to druga skóra aktora. Nie chodzi o to, żeby zachwycał, tylko o to, by był zgodny z osobą i osobowością, która go w tym wykreowanym świecie niesie. Powinien być jej dopełnieniem, a nie sztucznym elementem narzuconym z góry. Ma wyrazić postać, a nie ją „udekorować”.  

Nie mogę powiedzieć, że całkowicie unikam dekoracyjności, ale ten wykreowany świat jest w „Hamlecie” pokazany na zasadzie opozycji. Jedna strona dotyczy dworu, Elsynoru, który cechuje pewnego rodzaju blichtr, z drugiej strony jest Hamlet, który ten blichtr odrzuca, bo nie chce być taki, jak reszta bohaterów dramatu. Jest zaprzeczeniem świata Elsynoru. I tę jego nonszalancję wyróżniłam również przez kostium.

Wyspiański twierdził, że Szekspir pisząc swoje dramaty, „miał przed oczyma teren, gdzie się to dzieje”. Dla Wyspiańskiego miejscem, w którym rozgrywa się dramat był Kraków. Ile Krakowa jest w waszym „Hamlecie”?

 

Myślę, że „Studium o Hamlecie” nie da się już opowiedzieć przez Kraków. To nie jest centrum świata, zresztą za czasów Wyspiańskiego też nim nie był.

Myśląc o scenografii, myślę przede wszystkim o miejscu, w którym rozgrywa się dramat. Mówiąc „miejsce”, mam na myśli nie tylko aspekt zewnętrzny, wizualny, ale to, co powołuje rzeczywistość, w której dramat się rozgrywa. Wyspiański pisze o tym, co widz zobaczy, a ja myślę o tym, co widz poczuje i co się przed nim pod wpływem tej emocji otworzy.

Przenosimy Szekspira do świata współczesnego, który jest mocno rozwibrowany i niepewny, i pokazujemy go z bardzo różnych perspektyw. Tworząc projekt scenografii, szukałam czegoś, co będzie czytelne pod każdą szerokością geograficzną i jedocześnie stanie się pewnego rodzaju komentarzem do naszej rzeczywistości. Dlatego na scenie pojawią się m.in. gigantyczne kontenery, które są bardzo wyraźne w swoim przekazie.

Proszę powiedzieć coś więcej.

Myślę, że za jakiś czas nasza egzystencja stanie się tak mało istotna, że można ją będzie zminimalizować do jednego kontenera, magazynu albo paczki.

Materia przestaje już mieć jakąkolwiek wartość. Jest estetyzowana albo porzucana. Coraz więcej jest bylejakości, powtarzalności i schematów, które bezmyślnie powielamy. Pijemy napoje przez miliony słomek, nie zastanawiając się nad tym, że za chwilę każda z nich może wylądować w żołądku wieloryba. W nieograniczony sposób pakujemy wszystko do foliowych worków, bo przecież „wszyscy to robią”. Pudełkujemy świat i poszczególne elementy tego świata. Wydaje nam się, że nadal nad tymi „pudełkami” panujemy. W rzeczywistości już dawno straciliśmy nad nimi kontrolę.

Ale wrócę do kontenerów, które pojawią się w „Hamlecie”. W sensie metaforycznym można powiedzieć, że spakowaliśmy do nich cały świat i odsłonimy przed widzami tylko tę część, w której jeszcze żyją ostatni uczestnicy tej historii.

To dość apokaliptyczna wizja.

Od początku bardzo mi zależało na tym, żeby przestrzeń w „Hamlecie” miała wartość apokaliptyczną, żeby nie dawała poczucia, że jesteśmy tylko „tu i teraz”, tylko stała się odniesieniem do czegoś, co z jednej strony już było i dobrze to znamy, a z drugiej, jest poza czasem i może się znajdować w dowolnym miejscu na ziemi.  

Ten bezczas jest bliski zarówno Szekspirowi, jak i Wyspiańskiemu. Obaj wyprzedzili swoje czasy. Wyspiański z Jackiem Malczewskim często bawili się w grę w spostrzegawczość, która polegała na tym, że chodzili po Plantach, wybierali niewielki kadr, przez który uważnie patrzyli. Potem zamykali oczy i mówili, co widzieli. Ten, który zobaczył i zapamiętał więcej szczegółów, wygrywał. Podobno zawsze wygrywał Wyspiański.

Powiedzmy jeszcze o „rękach”, których nie będzie można zobaczyć na scenie, a które zmaterializowały projekt scenografii i kostiumów.

Za scenografią kryją się m.in. wspaniała ekipa ślusarzy, którzy wykonali dwunastometrowe ściany i zrobili to niezwykle szybko i precyzyjnie. A konkretnie pan Wiesław Paszkot i Wiesław Stopa.

Powierzchnie malarskie, które mają około kilometra kwadratowego, malowała jedna drobna dziewczyna – Ewa Pieronkiewicz i zrobiła to doskonale!

Łukasz Pipczyński, który jest rzeźbiarzem i modelatorem, z niezwykłą precyzją wyrzeźbił tę olbrzymią siedmiometrową rękę. Nad realizacją całości czuwał Łukasz Bułas, który jest kierownikiem pracowni scenotechnicznej.

Kostiumy wykroiły i uszyły panie z pracowni krawieckiej, pod kierownictwem pani Grażyny Cichy i Krystyny Szczepan.

Trzeba też wspomnieć o Marcinie Chlandzie, który zajął się reżyserią światła. Zwykle robię to sama w spektaklach, do których projektuję scenografię, ale tym razem chciałam, żeby ktoś spojrzał na wykreowany przeze mnie świat własnym okiem. Marcin ożywił tę przestrzeń zupełnie inaczej niż o niej myślałam, co jest ogromną wartością, zarówno dla mnie, jak i samego spektaklu.

Naprawdę warto to wszystko zobaczyć. Zapraszam serdecznie do teatru!  

Małgorzata Szydłowska

Absolwentka scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Scenografka, zastępca dyrektora teatru Łaźnia Nowa ds. produkcji teatralnych. Kuratorka i autorka koncepcji cyklu edukacyjnego „Myśląca ręka”. Autorka wystawy „Myśląca ręka” w Domu Rzemiosł Teatralnych. Opracowała nowatorską koncepcję przebudowy i adaptacji postindustrialnej przestrzeni hal warsztatów szkolnych na potrzeby Teatru Łaźnia Nowa oraz aranżacji jego wnętrz i scen. Od lat 90. projektuje scenografie i kostiumy dla teatrów dramatycznych, operowych i muzycznych.

 

 

 

 

"Wojna polsko-ruska..." w świetle reflektorów

Wczoraj w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, odbyły się warsztaty pt. "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną", w których główną rolę odegrało światło. Warsztaty prowadzili: Marcin Chlanda i Filip Marszałek.

Czytaj więcej

Dziesięć warsztatów Juliana

11-letni Julian Wiese-Korcala był uczestnikiem dziesięciu warsztatów, które odbyły się w ramach cyklu "Jak działa teatr?" prowadzonego przez Teatr Słowackiego. Które z warsztatów mu się najbardziej podobały?

Czytaj więcej

Tajemnice peleryny

Dzisiaj w pracowni Domu Rzemiosł Teatralnych na ul. Radziwiłłowskiej 3, odbyły się ostatnie warsztaty krawieckie w tej edycji projektu "Jak działa teatr?". Ich głównym tematem były "Tajemnice peleryny".

Czytaj więcej

Guzik wieńczy dzieło

Jaką rolę odgrywa w kostiumie guzik? Kto decyduje o jego wyborze? Czy do szycia w teatrze wystarczy zwykłe rzemiosło? Kto się kryje za carskim mundurem i za kryzami Romea? Zapraszamy na rozmowę z panią Mariolą Wardecką, krawcową z męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze Słowackiego.

Czytaj więcej

W świetle reflektorów, czyli jak się robi światło w teatrze?

Czym się zajmuje w teatrze reżyser światła i na czym polega jego rola? Jak wygląda proces "produkcji" oświetlenia i co wpływa na jego realizację? Zapraszamy na rozmowę z Marcinem Chlandą, scenografem, reżyserem światła i multimediów oraz wielkim miłośnikiem koszykówki, który 27 listopada poprowadzi w Teatrze Słowackiego warsztaty pt. "Wojna polsko-ruska..." w świetle reflektorów.

Czytaj więcej

Maski Hamleta i Ofelii

9 listopada w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, odbędzie się premiera "Hamleta" (reż. Bartosz Szydlowski), a już dzisiaj - na 23. Międzynarodowych Targach Książki - można było zobaczyć maski Ofelii i Hamleta. Ich autorem jest Łukasz Pipczyński, rzeźbiarza i modelator Teatru Słowackiego. Autor, słynnego już smoka ze spektaklu "Smok" w reż. Jakuba Roszkowskiego.

Czytaj więcej

Najmłodsi widzowie na tropie tajemnic teatru

Dzisiaj w Teatrze Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Tropem kapelusza”, które poprowadzili: Bartosz Jelonek (producent spektakli) i Ewa Jędrzejewska – Balicka (garderobiana). Było zwiedzanie teatru i sceny, wizyta w garderobie i magazynie kostiumów, a także mnóstwo teatralnych opowieści, w których nie zabrakło również duchów...

Czytaj więcej

„Uszyłem 5940 kostiumów teatralnych”

Leszek Wyżga, przez 50 lat pracował jako krawiec, z czego blisko 40 lat w teatrze. Spod jego rąk wyszło blisko 6 tys. kostiumów. Obecne krawcowe i garderobiane, mówią o nim "legenda", "wielki mistrz", "wspaniały artysta".

Czytaj więcej

Trzy sekundy mogą „położyć” spektakl

Jaką rolę w teatrze odgrywa dźwięk? Kto się nim zajmuje? Ile czasu może trwać w teatrze cisza? Zapraszamy na rozmowę z Tomaszem Dziedzicem, kierownikiem pracowni akustycznej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. W sposób szczególny polecamy ją wszystkim scenografom.

Czytaj więcej

Nowa edycja warsztatów z rzemieślnikami teatralnymi

Zapraszamy na kolejną edycję warsztatów „Jak działa teatr?”. W programie m.in. oglądanie spektaklu „Smok” i „Imię róży” od kulis, „anatomia spódnicy”, spotkanie z tapicerem i garderobianymi, „odlotowe szmaty” i „replika twarzy” w pracowni modelatorskiej oraz warsztaty dla profesjonalistów z Mirkiem Kaczmarkiem i Marcinem Chlandą.

Czytaj więcej

Szkoła rzemieślników teatralnych

„Sztuka, sztuka. Wszyscy to czujemy. To jest w powietrzu, w nas. Rozumiesz to? Czujesz?” – zwraca się kierownik techniczny do młodego krawca w filmie „Personel” z 1975 r. Krzysztofa Kieślowskiego. „Tak, to jest takie uczucie, jakby się rosło” – odpowiada główny bohater. Zapraszamy do lektury tekstu na temat szkoły rzemieślników teatralnych.

Czytaj więcej

Zobacz „Imię róży” zza kulis

7 lipca, odbył się spektakl „Imię róży”. Było to ostatnie przedstawienie minionego sezonu w Teatrze im. J. Słowackiego. Zobaczcie co się działo za kulisami, w czasie, gdy Wiliam z Baskerville i nowicjusz Adso, prowadzili na scenie śledztwo, a nad opactwem zawisła groźba przybycia inkwizycji.

Czytaj więcej

Scenografia w 3 minuty

O tym kto jest autorem scenografii i kostiumów, dowiadujemy się przy okazji premiery sztuki, a jak wygląda w praktyce proces jej powstawania? Prezentujemy 3-minutowy filmik z montażu scenografii do spektaklu „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Radosława Rychcika.

Czytaj więcej

Ostatnie warsztaty w tym sezonie!

Garderobiane i charakteryzatorki, tapicer i modelatorzy, krawcowe z damskiej i męskiej pracowni, inspicjent i malarz, choreograf i kompozytor, to tylko część osób, które prowadziły warsztaty z cyklu „Jak działa teatr?”. W najbliższy czwartek odbędzie się ostatnie spotkanie. Kolejna warsztaty we wrześniu!

Czytaj więcej

Dorastałem w teatrze

"Jako mały chłopiec, bywałem często u mojej babci, która przez ponad 20 lat była garderobianą. Pewnie, gdyby nie babcia, nie zainteresowałbym się teatrem i obecnie bym w nim nie pracował. Dzięki niej mogłem nie tylko z bliska obserwować, jak wygląda „teatralna kuchnia”, ale również doświadczać magii teatru i poznać osoby, które tą magię tworzą. Wtedy, po raz pierwszy poczułem, jak pachnie scena..."- opowiada Bartosz Jelonek, producent z Teatru Słowackiego.

Czytaj więcej

Garderobiana patrzy zza kulis

- W naszej pracy liczy się precyzja, prędkość, umiejętność współpracy, a przede wszystkim zaufanie i dyskrecja. Garderoba powinna być jak konfesjonał – mówi Ewa Jędrzejewska – Balicka, - która od 25 lat jest garderobianą w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Poznaj tajemnice kurtyny Wyspiańskiego. Rozmowa z Tadeuszem Bystrzakiem

Małgorzata Wach: „Moja kurtyna jeszcze zawiśnie w tym teatrze”, powiedział młody Wyspiański. Jego słowa spełniły się po 126 latach. Co Pan czuł, kiedy kurtyna w końcu opadła? Tadeusz Bystrzak: Ulgę, że się udało. Mogło się nie udać? Mogło!

Czytaj więcej

Czym się zajmuje rzeźbiarz w teatrze?

„Przez jakiś czas myślałem o tym, żeby studiować scenografię, ale ostatecznie wybrałem rzeźbę, bo chciałem coś tworzyć własnymi rękami, a nie tylko projektować to, coś co później wykonają inni. Poza tym, od zawsze fascynował mnie rysunek i rzeźbiarstwo. Człowiek ma przed sobą blok materiału, który nie ma żadnej formy, ani treści i pracą własnych rąk nadaje mu kształt i znaczenie. Nieustanne mnie to zachwyca” – mówi Łukasz Pipczyński, rzeźbiarz, malarz, modelator w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Na Wawelu wkrótce „wyląduje” smok

W pracowni scenotechnicznej Teatru im. Juliusz Słowackiego na ul. Półłanki powstaje smok, jakiego w Krakowie jeszcze nie było. Stwór będzie miał ponad 6 metrów długości, 3 metry wysokości i 8 czerwca „wyląduje” na Wawelu.

Czytaj więcej

Każda suknia ma swoją historię

Jakie suknie nosiła teatralna caryca Katarzyna? Ile materiału i czasu potrzeba, żeby uszyć stylową suknię? Jak się w ogóle zabrać do szycia wytwornej sukni, a jak do oryginalnej letniej sukienki? Odpowiedź na te i wiele innych pytań, poznały uczestniczki warsztatów pt. „Architektura sukni”.

Czytaj więcej

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

14 kwietnia na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Wszystko ma swoją miarę

- Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia dzieje się od nowa. - mówi Stanisława Baran, kierowniczka męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Kostium będzie nas pamiętał

W teatrze trzeba umieć szyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Trzeba też mieć otwartą głowę na pomysły scenografa, a te bywają naprawdę zaskakujące! - mówi Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej.

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej