fotografia

Kostium będzie nas pamiętał

2019-04-05

W teatrze trzeba umieć uszyć wszystko. Od bielizny po futra. Od współczesnej spódnicy, po suknię z epoki i bajkowy kostium. Praca z aktorami i scenografami, jest czymś zupełnie innym niż zwykłe krawiectwo w konfekcji, czy przy produkcji. Trzeba umieć nie tylko dobrze szyć, ale mieć otwartą głowę na nowe pomysły.


Pracuję w Teatrze Słowackiego od 20 lat. Zanim do niego trafiłam pracowałam w punktach krawieckich i spółdzielni „Moda” w Krakowie, to był zupełnie inny świat, o wiele bardziej przewidywalny. Wiedziałam co i jak mam uszyć. W teatrze nowy spektakl to nowe kostiumy. Największym wyzwaniem są zawsze bajki. Od razu wiadomo, że nie będzie zwykłych sukienek, spódnic, bluzek czy gorsetów, tylko stroje z wyobraźni scenografa, a ta – jak wie każda teatralna krawcowa – jest nieograniczona.

Często szyjemy coś, czego w życiu nie widziałyśmy na oczy. Nie możemy zajrzeć do magazynu, „Burdy”, książki, czy internetu, żeby podejrzeć jak ktoś inny to zrobił, bo czegoś takiego dotąd nie było. Na przykład „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Długo szukałyśmy pomysłu jak uszyć część kostiumów. Najtrudniej było z postaciami, których stroje były tak naprawdę bryłami geometrycznymi. No i teraz jak to zrobić, żeby strój był wygodny, efektowny, nie rozpadł się w ruchu i można go było szybko przebrać? Najpierw poszły fiszbiny, na to gąbki, a dopiero potem materiał. Wyszły piękne rzeczy!

Przymiarki do bajek, to jest zawsze dobra zabawa. Wtedy dokładnie widać, ile daje kostium. Aktor go ubiera i jest kimś zupełnie innym. Niektórzy aktorzy potrafią pięknie wyeksponować kostium na scenie. Tak się zawsze ustawią, że można go obejrzeć z każdej strony. To nas zawsze cieszy!
Największe wrażenie robią stylowe stroje z epoki. Doskonale pamiętam spektakl „O rozkoszy” Macieja Wojtyszki, o carycy Katarzynie. Były piękne kostiumy i upięcia z trenami na 3 metry. Na takie stroje idzie zawsze mnóstwo materiału, do tego halki, obręcze i turniury. Sama suknia, to są proste gorsety, a potem się dodaje dół, rękawy i kołnierz. Jak już jest podstawa, to zaczyna się ręczna robota. Naszywamy korale, koraliczki, koronki i inne zdobienia, które robią efekt. To jest bardzo czasochłonne, ale daje największą satysfakcję, jak się te kostiumy ogląda na scenie. Człowiek czuje wtedy dumę!

Kiedy zaczynałam pracę w teatrze, było dużo strojów z epoki. Teraz najwięcej jest współczesnych kostiumów. Nawet „Lalka”, która dzieje się w drugiej połowie XIX wieku będzie uwspółcześniona. Izabela Łęcka, którą pamiętamy z filmu jako damę w wytwornych sukniach, w najnowszym spektaklu będzie nosić sukienki z cekinów. Teraz w ogóle w teatrze jest taki trend, żeby wszystko uwspółcześniać.


Dawniej scenografowie własnoręcznie rozrysowywali kostiumy i wszystkie detale. Jaki materiał, krój, szwy, zapięcia itd. Wiedzieli, jak się szyje i to nam ułatwiało pracę. W tej chwili wielu scenografów nic nie wie na temat techniki szycia. Pracują na laptopach i komórkach, i szukają inspiracji w internecie. Przychodzą i pokazują zdjęcia. Dół z jednej sukni, góra z innej, a kark z jeszcze innej. Trzeba się porządnie nagłówkować, żeby wpaść na to co „autor ma na myśli”, ale są też scenografowie, którzy od początku do końca wiedzą czego chcą i potrafią nam to precyzyjnie przekazać. Wtedy proces powstawania kostiumów trwa dużo krócej i wszystko dużo spokojniej przebiega.

Jak już ustalimy projekty i materiały, z których kostiumy będą uszyte, przechodzimy do drugiego etapu, czyli krojenia i przymiarek. Zwykle wystarczą dwie, trzy przymiarki. Chyba, że kostium się do końca zmienia, wtedy jest ich odpowiednio więcej. Aktor musi czuć, że kostium jest uszyty specjalnie dla niego. Nie może być za mały ani za duży. Chyba, że taki jest zamysł artystyczny scenografa. Strój ma nie tylko dobrze leżeć i ładnie wyglądać, ale też odpowiednio się zachowywać w ruchu. Nie może aktora ciągnąć ani uwierać, bo to od razu widać. W każdym razie my to widzimy naszym krawieckim okiem.

Dbamy też o to, żeby można go było szybko przebrać w trakcie przedstawienia. Czasem przebiórki odbywają się niemalże w biegu i garderobiane muszą się nieźle uwijać, żeby ze wszystkim zdążyć. Bywa, że w tzw. ostatniej chwili zepsuje się zamek albo urwie guzik czy sprzączka przy pasku i garderobiane kombinują co zrobić. W ruch idą igły, agrafki i taśmy. Widzowie byliby bardzo zaskoczeni, gdyby mogli zobaczyć, ile się dzieje za kulisami.

Kiedy zaczynałam pracę w teatrze nie chodziłam na przedstawienia, wszystko się zmieniło, kiedy zaczęła się zajmować wykrojami. Byłam ciekawa jak te stroje będą wyglądać na scenie. Zwykle krawcowe idą na ostatnią próbę przed generalną, która jest już z publicznością. Czasem coś wygląda dobrze w przymierzalni, a jak aktor wyjdzie na scenę, do świateł, to nie ma tego efektu, który był zamierzony przez scenografa i trzeba coś zmieniać w ostatniej chwili.

Zdarza się, że przerabiamy stare kostiumy, które scenograf przynosi z magazynu. Niektóre mają nawet kilkadziesiąt lat i są w świetnym stanie. W tej chwili materiały żyją krótko. Niektóre nie są w stanie dożyć do ostatniego przedstawienia. Zdarzyło się też kilka razy, że kostium nie dotrwał nawet do próby generalnej, bo materiał był bardzo delikatny, a wymagał dużo ruchu. Są niewielkie szanse, żeby za kilkadziesiąt lat ktoś wyciągnął z magazynu stroje ze współczesnych materiałów i użył ich ponownie. Większość kostiumów przetrwa chyba tylko na zdjęciach.

Zwykle szycie zaczyna się miesiąc przed premierą, ale jak jest dużo kostiumów to potrzebne są dwa miesiące. Do jednego przedstawienia zdarza się nawet trzydzieści damskich kostiumów. Wszystko zależy od tego, jak liczna jest obsada i ile jest przebiórek. Najwięcej strojów jest zawsze w bajkach, bo tam się dużo dzieje. Szybciej się też zmienia scenografia i rekwizyty, bo trzeba utrzymać uwagę młodego widza.
Niektórym się wydaje, że praca krawcowej w teatrze jest odtwórcza. Przychodzi scenograf, przynosi projekt i zaczyna się szycie, ale tak bywa bardzo rzadko. Czasem się człowiek zastanawia przez kilka dni jak coś uszyć. Najtrudniejsze projekty omawiamy wspólnie ze wszystkimi krawcowymi. Każda mówi jakie ma pomysły, dopiero potem zaczynamy pracę. Teraz zaczynamy szyć „Lalkę”. Premiera będzie 17 maja, a 8 czerwca będzie „Smok” na Wawelu. Niedawno był „Koncert. Wyspiański”. Część aktorów miała po trzy kostiumy na raz, nakładane jeden na drugi. Ten sam scenograf będzie robić „Smoka” więc jesteśmy bardzo ciekawe jego projektów.

Czy wyobrażam sobie czasem pracę w innym miejscu niż teatr? Oczywiście, że nie! Zawsze mówię młodzieży, która przychodzi na warsztaty, że pracy trzeba szukać do tej pory, aż się poczuje, że coś się lubi robić. Jak się czegoś nie lubi, to lepiej to zostawić, bo nic dobrego z takiej pracy nie wyjdzie. Tak samo jest z miejscem.

Wybrałam pracę krawcowej, bo zawsze podobało mi się szycie. Jest coś niezwykłego w tym, że z kawałka materiału można uszyć wszystko co człowiek sobie tylko wymarzy, ale nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, że będę kiedyś ubierać królowe, damy dworu, postacie z bajek i literatury. Takie rzeczy szyje się tylko w teatrze i w filmie, ale tylko w teatrze mogą dostać drugie, trzecie, a nawet dziesiąte życie. Czasem krawcowej już dawno nie ma, a jej kostium nadal wychodzi na scenę. I chociaż nikt się nie dowie, że to właśnie ona go uszyła, to kostium go będzie ją pamiętał do końca!

Grażyna Cichy, kierowniczka damskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

„Lalka” od kuchni

W miniony piątek w Teatrze im. J. Słowackiego odbyła się premiera „Lalki” Bolesława Prusa, w reżyserii Wojtka Klema. Kogo nie zobaczyliśmy na scenie? Zachęcamy do lektury tekstu, który ukazał się na blogu jakdzialateatr.pl w dniu premiery. 

Czytaj więcej

Opowiedz o sobie dźwiękiem

W miniony wtorek i środę na Scenie Miniatura Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty pt. „Głos jako instrument” prowadzone przez Dominika Strycharskiego. Czego się dowiedzieli jego uczestnicy?

Czytaj więcej

Powiedz to, zaśpiewaj, wykrzycz!

Głos jest jedynym instrumentem muzycznym, który mamy ze sobą zawsze, ale nie zawsze znamy i wykorzystujemy jego możliwości. Zwykle używamy go do tego, żeby mówić. Rzadziej, żeby śpiewać, a najrzadziej, żeby wyrażać siebie. 7 maja odbędą się warsztaty z Dominikiem Strycharskim pt. „Głos jako instrument”, które pomogą lepiej poznać, zrozumieć i usłyszeć swój własny głos.

Czytaj więcej

Poznaj ludzi, których nie widać

Rozmowa z Małgorzatą Szydłowską - „Myśląca ręka” jest wieloletnim projektem edukacyjnym, dzięki któremu można zajrzeć na teatralne zaplecze i poznać ludzi, którzy do tej pory byli niewidzialni dla publiczności. Mam na myśli teatralnych rzemieślników, czyli inspicjentów, krawcowe, garderobiane, charakteryzatorów, oświetleniowców, stolarzy, tapicerów, akustyków, montażystów...

Czytaj więcej

Przepis na koszulę

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jaki sposób zostały uszyte Wasze koszule? A może chcielibyście uszyć koszulę według własnego projektu? Jeśli tak, to zapraszamy na warsztaty „Obyczaje koszul”, które odbędą się 27 kwietnia w Domu Rzemiosł Teatralnych.

Czytaj więcej

Kulisy tworzenia kurtyny Wyspiańskiego

126 lat - tyle dokładnie przeleżał w archiwach projekt kurtyny, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pt. „Z moich fantazyj”. Udało się go zrealizować w październiku ubiegłego roku. Zadania podjął się artysta malarz Tadeusz Bystrzak. Zapraszamy na warsztaty, podczas których zdradzi kulisy powstawania tego niezwykłego dzieła. Warsztaty odbędą się już 25 kwietnia!

Czytaj więcej

Zatańcz wspomnienie z dzieciństwa

14 kwietnia na małej scenie Teatru im. J. Słowackiego odbyły się warsztaty choreograficzne z Dominiką Knapik, pt. „Świadomość ciała”. Na początku było „dramatyczne umieranie”, potem strach i szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa…

Czytaj więcej

Chodź na warsztaty!

- Szycie zaczyna się od ciekawości. - mówią szefowe teatralnych pracowni krawieckich! - To właśnie ciekawość najczęściej przyciąga na warsztaty "Jak działa teatr?", ale jest jeszcze jeden ważny impuls...

Czytaj więcej

Wszystko ma swoją miarę

- Kino mnie nudzi. Jest jak sztuczne kwiaty. Wygląda ładnie, ale nie ma w nim życia. Z teatrem jest inaczej. Nie ma dwóch takich samych przedstawień. Co wieczór historia dzieje się od nowa. - mówi Stanisława Baran, kierowniczka męskiej pracowni krawieckiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

Czytaj więcej

Znam teatr od podszewki

Tadeusz Sobucki, tapicer w Teatrze im. Juliusza Słowackiego - Większość ludzi myśli, że tapicer, to ktoś kto się zajmuje obiciami mebli. Na tym polega ta praca w tzw. zwyczajnym świecie, ale teatr nie jest zwyczajnym miejscem. Jest miejscem, gdzie się stwarza różne światy. 

Czytaj więcej

Zapraszam do magazynu kostiumów

W Domu Rzemiosł Teatralnych przy ul. Radziwiłłowskiej 3 w Krakowie, mieści się magazyn kostiumów, mebli i rekwizytów Teatru im. Juliusza Słowackiego. Można do niego wejść i dotknąć historii krakowskiego teatru. Jest tylko jeden warunek.

Czytaj więcej